Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
czwartek, 31 marca 2005
Spójrz na siebie.....
 

Wszyscyśmy idioci... bo nie zdajemey sobie sprawy  z tego co mamy!!!!

Przeczytałam blog: amalka.blog.onet.pl. Jeśli macie chwilkę... nie, nie chwilkę tylko duuuuuuuuużo czasu to zajrzyjcie tam. Zaczęłam czytać go od końca, potem poszłam do początku i znów doszłam do końca. Jestem w pracy i choć bardzo się starałam to poryczłam się jak bóbr, chyba byłabym jakimś nieczułym potworem, gdyby na koniec nie poleciały mi łzy. Boję się myśleć, że takich blogów może być w sieci dużo więcej, bo to oznacza, że jest mnóstwo cierpienia wokół nas!!  A ja idiotka piszę o jakichś głupich plastrach na odchudzanie!!! Niech mi wybaczą ci co na mnie patrzą, że czasami tak  powierzchownie traktuję życie. Będę się starać szukać głębi i tego co naprawdę ważne. Będę się starać ze wszystkich sił.

Amalko patrz na mnie łaskawie ze swojej chmurki.........

      

11:49, kika_73
Link Komentarze (1) »
W tajemnicy

Zupełnie w tajemnicy przed wszystkimi nawet przed mężusiem, kupiłam sobie plastry odchudzające. Ponoć same odchudzają!!!! :)Dziś przykleilam sobie pierwszy. Z jednej strony śmieję się sama z siebie, ze swojej naiwności i zarazem desperacji, że uwierzyłam w "szarlatanerie" i wydałam kaskę. Z drugiej jednak strony dlaczego nie uwierzyć w lata doświadczeń jakichś tam uczonych!!! A skoro kupiłam te plastry w aptece, a nie u jakiegoś obnośnego sprzedawcy, to znaczy, że jednak ktoś  musiał je przebadać. Człowiek lubi wierzyć w cuda!!! Wiara w cuda jest o wiele bardziej wygodna, niż godziny ćwiczeń na siłowni i pożywianie się warzywkami. Dodam jednak, że żeby trochę dopomóc temu cudowi, to regularnie gram w skłosza (sqaush - dla pedantów słowa) i chodze na pilates. O efektach (jak będą)  poinformuję.

Wracam do pracy.

09:37, kika_73
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 marca 2005
Podglądaczka

Czytam sobie dalej inne blogi.

Czytanie obcych blogów jest jak podglądanie.

Tyle, że na mnie działa psychterapeutycznie. Tylko czy to usprawiedliwia podglądanie innych. No dobra, sami wystawiamy się na widok, sami chcemy byc skomentowani, pochwaleni(TAK) skrytykowani (już mniej). Nie wiem czy to czasem nie jest chore. Jeśli tak , co kurcze mam choletrnie chore społeczeństwo (nie wylączam oczywiście siebie).

Nara później coś dopisze, bo muszę popracować.

10:38, kika_73
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 marca 2005
Krótki tydzień...

Jak to dobrze, że ten tydzień jest krótszy!!!

W zasadzie mogłam  pomyśleć o urlopie, ale po co?? Siedziałabym w domu i leniuchowała, albo wygrzewała się na ogródku w pierwszych promieniach słonka..... Ech pięknie na tym  dworze się zrobiło....

Na pytanie jak minęły święta, wszyscy odpowiadają: ech, ale się objadłam/-em. No cóż ja też.

Przed świętami okazało się, że w niedzielę świąteczną kuzyn męża chrzci swoje dziecię i jesteśmy jak najbardziej zaproszeni. Wszystko to pięknie, ale... żeby dojechać na chrzciny trzeba było pokonać 150 km. Chrzciny owszem na 12, ale teściowie nalegali abyśmy jeszcze zjedli z nimi śniadanie (teściowie i chrzciny są w jednej miejscowości). A śniadanko zaplanowali na 9.30. Wobec powyższego,  musieliśmy wyjechać tak o 7.30., aby wyjechać o takiej porze, należy zrobić "z wozu" tak koło 6.00. Jako dodatkową atrakcję  przypomnę, że w nocy z soboty na niedzielę przestawialiśmy czas i to w wersji "w dziś w nocy śpimy o godzinę krócej". Mimo, że atmosfera ogólnie i u teściów i na chrzcinach była bardzo sympatyczna, to ziewałam przez cały dzień, a po powrocie padłam przez 22.00 nie przywiązując wagi do obecności gości w domu.

No i mam mętlik. Co z tym dzieckiem zrobić? Robić, czy jeszcze poczekać??  Bo doświadczenia tamtego tygodnia mówią stanowcze NIE, natomiast doświadczenia minionej niedzieli wskazują generalnie na TAK. Ups... i masz babo placek.

Maluszek był słodziutki, chociaż w czasie chrztu darł się wniebogłosy, czyli płuca ma zdrowe. Wszyscy podchodzą do faktu pojawienia się malucha w rodzinie z miłością i rozsądkiem, ale bez zbędnego cmokania typu: "o pierdnął !! jejku jakie ładne pierdnięcie, nikt inny tak nie pierdzi...". Od takiego gadania to przcież porzygać się można.  A tu żadnych takich, po prostu normalka!!!!

Przekomarzałam się z mężowymi ciotkami i piłam wódkę z mężowymi wójkami, wszyscy zazdroszczą teściom takiej synowej.

Dojrzałam do innej decyzji. Pora się odchudzać!!! Jeszcze nie wiem jak się do tego zabrać. Jednak jak znam swoje poczynania to zamiast zacząć wcinać warzywka i tylko warzywka, na początku będę szukała jakichś cudnych specyfików na odchudzanie. Dopiero jak  wydam kasę i nic z tego nie wyjdzie zabiorę się za warzywka. No cóż teorię oczywiście znam, ale tej "procedury postępowania" nijak obejść się nie da.

Zaczynam rownież jakoś godzić się z faktem, dalej będziemy żyć  na tzw. "Kartę Rowerową" (czytaj. ślub cywilny), i że nie robimy w tym roku ślubu kościelnego i W E S E L A. To jednoznacznie wiąże się z tym, że część rodziny, która nie widziała  nas w USC wyklnie nas i będzie obgadywać za naszymi plecami. AMEN.

Poczytuje sobie inne blogi... W niektórych na przyklad pisanych  przez pewną maturzystkę odnajduję siebie z tamtych czasów. Zupełnie inne problemy niż teraz. Czy bardziej błahe?? Nie po prostu inne.

Narazie kończę, bo muszę dokończyć tłumaczenie wniosku  (autor wniósł poprawki do oryginału).

Ze słonecznym wiosennym  pozdrowieniem....... do następnego razu. 

13:03, kika_73
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 marca 2005
Wielki Piątek....

No proszę chwila nieuwagi a to już tydzień przerwy w pisaniu.

Na moje usprawiedliwienie mogą powiedzieć, że 3 dni była na tzw. delegacji, a dwa ostatnie spędziłam na tłumaczeniu wniosku na niemiecki. O rety!!! skąd ci ludzie biorą takie słownictwo, no i ta składnia, zdania potafią mieć po 4-5 linijek w kompie. Nie żebym była przesadą esetką słowną, ale nie jest łatwo coś takiego tłumaczyć. Szczególnie, że sens na początku zdania ma się nijak do jego końca. Nie ja będę to podpisywać swoim nazwiskiem, jest przetłumaczone wg oryginału i tyle. W takich przypadkach przypomina mi się powiedzenie chyba B.Shaw "Przekłady są jak kobiety: wierne nie zawsze są piękne, a piękne nie zawsze są wierne" (jakoś tak to leci...)

Nasz szef zarządził dziś o 12 odmarsz do  domku, więc zostało mi jeszcze 20 minut!!!!

Brak mi atmosfery światecznej. Mijamy się z moim mężusiem już drugi tydzień, bo któreś gdzieś wyjeżdża i dopiero od środy jesteśmy oboje w domu. Pomyślałam sobie, że gdybyśmy może mieli dziecko, to wtedy takiemu maluchowi trzeba stworzyć świąteczną atmosferę. Głównie po  to aby małemu  święta nie kojarzyły się  tylko z promocją w supermarkecie. Niestety ja znowu od tygodnia mam dylematy co do sprwoadzenia na ten świat dziecka. I niech nikt mi nie mówi, że po urodzeniu dziecka wszystko się przewartościowuje, a człowiek w końcu wie co w życiu najważniejsze. Teorie to i owszem ja znam. Niestety dla mojej psychy byłam w ubiegły weekend na "imprezie roczkowej" w której skład wchodzili: roczna dziewczynka + rodzice, dwulatek (moj chrześniak zresztą) + rodzice i .... ja (mój mężuś uczy się zaocznie i z radością po raz pierwszy poleciał się uczyć!!!).

Efekt: po powrocie ryczałam cały wieczór. I niech nikt nie pyta mnie o co dokładnie chodziło, bo to trudno określić.

Można sobie tylko wyobrazić mamusie w kuchni  wymieniające poglądy na temat wyższości jednego mleka w proszku nad innym, podczas gdy w pokoju tatusiowie doglądający swych dzieci, dykutowali o polityce, którą to dyskusję przerywali "ochami" nad osiągnięciami swych pociech. Jak może czuć się osoba, która do jednej grupy dyskusyjnej nie chce się dołączyć, a do drugiej nie może, bo brak jej doświadczenia.

Ech kończę do lete do domku.

Posiadanie kota ma taką zaletę, że zawsze gdy cię wkurzy można go wystawić za drzwi (mieszkamy w domku- więć to nie okrucieństwo!!!). Z dzieckiem tego numeru już nie zrobisz....

W E S O Ł Y C H   Ś W I Ą T !!!!!!!!!!!!!   

11:57, kika_73
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 marca 2005
BATMANN OFIARĄ PROMOCJI!!!

Mamy w domu kota o wdzięcznym imieniu BATMANN.

Jak to z kocurami bywa przychodzi taki czas, że trzeba takie kocisko...... wykastrować (okrutne słowo)

Mieliśmy to zrobić tak już z miesiąc temu, ale nie było czasu i poza tym jakoś tak nam było żal tej jego kociej męskości (chcieliśmy, żeby sobie kocisko jeszcze "poużywało" kocurowego życia).

No i bach... mój brat przeczytał dzisiaj

PROMOCJA!!!

Sterylizacja kotów nie za 90 a za 20 zł. Nic tak nie przemawia do mojego brata jak ekonomia!!!

Koniec końców Batmann leży właśnie na kozetce u pani weterynarz... mam go odebrać po pracy... juz bez........

Brachu twierdzi, że kocisko, tak jak nie ma nic przeciw kocim lekarzom, tak tym razem wyrywał się po drodze i miauczał... jakby wiedział.

 

 

14:23, kika_73
Link Dodaj komentarz »
PIĄTEK
 


W radio lecą wiadomości.......

same złe........

nawet Małysz dopiero 14........

nie to żebym wymagała od niego bycia pierwszym, nawet szkoda mi chłopa. Daliby mu spokój, swoje przecież już wyskakał. No  ale dobrze mieć bohatera narodowego.

Wczoraj był długi dzień. W pracy ciągnęło się jak flaki z olejem, po pracy poleciało jak z bicza strzelił.

Po pracy poszliśmy z kolegą K. do pewnej pani, jego znajomej, która jak było w pierwszej relacji potrzebowała biznesplanu do jakiegoś przesięwzięcia, a my potrzebujemy jakiejś dodatkowej kasy. Na miejscu okazało się, że jest troszku inaczej. Pani ,i owszem (uwielbiam ten zwrot) ma na myśli pewne przedsięwzięcie i dowiedziała się z radia (!), że może dostać jakąś kasę z UNII kropka. Nic więcej. Ja sądziłam, że ona ma już wszystko obmyślone... a tu po prostu nicość. No więc jak się skapnęłam o co biega, to włączyła mi się lampka z napisem: "szukaj"  i zaczęliśmy coś obmyślać, w końcu jestem "specjalistą ds programów europejskich" (wersja robocza, bo wciąż nie mam zakresu czynność i nic więcej w papierach niż  "referent"). Wychodzi, że będziemy pisać cały projekt. Sama radość bo:

po pierwsze - nowe doświadczenia (ciągle stawiam to na pierwszym miejscu, ciekawe kiedy "kasa" zajmie to miejsce, ciągle jam lekko naiwna, bo roboty będzie najprawdopodobniej full)

po drugie - najprawdopodobniej większa kasa do zarobienia.(bardzo mnie to cieszy, bo jeśli ktoś myśli, że w administracji zarabia się super extra, to po prostu nasłuchał się jakichś plotek).

Byłyśmy u Ewci. Kurcze ale ona ma błoto na tej wsi.Przed wyjazdem do niej coś mi podpowiedziało, żeby zmienić moje pikne, beżowe, zamszowe bucik na trapery. To co ona miała nazywa się "mozaikowa plastyka kolana" czy jakoś tak. Bałam się, że będzie trudniej, że będzie podłamana i będziemy smęcić, ale nie!!! Wypiłyśmy wino za całe 8,50 i wygłupiałysmy się do późnego wieczoru.

Po takim czymś nie można przez 3 miesiące stanąć na operowanej nodze!! Rozumiem tydzień albo dwa, ale 3 miesiące!!! Cieszę się, że jestem w miarę zdrowa. Nie ma chyba krucze nic gorszego, jak brak możliwości samodzielnego życia (ogólnie rzecz biorąc)

Czasem jak mi coś dolega, tzn. psychicznie, gdy myślę , że mi źle w życiu, tylko tak dzień po dniu-dzień świstaka, że jestem za gruba, za brzydka, że włosy mi sterczą w każdą stronę, że nie mam co na siębie włożyć, że w pracy to za bradzo nic nie wychodzi, to wtedy aplikuję sobie pewną terapię. Otóż mój znajomy ma chorą córkę. Dziewczyna lat dwadzieścia parę, chora jest na jakąś dziwną chorobę, która powoduję zanik mięśni. Jeździ na wózku, w zasadzie ma sprawne dłonie, i cholernie sprawną głowę  - to wszystko. Przy czym choroba postępuje, aż do nieuniknionego końca. Ma super rodziców, którzy nie pozwolili się jej kiedyś tam poddać i chyba zaszczepili jej tą wytrwałość. Tak czy inaczej, dziewczyna studiuje, może rzadziej niż inni, ale imprezuje i kurcze zawsze jak się z nią widzę ma uśmiech na twarzy, ale nie taki amerykański pt.: "właśnie wpadłem pod TIRA, ale wszystko jest OK" a  taki z serii  "cieszę się, że cię widzę".

Wiem może to okrutne, tak w ogóle myśleć, ale tu nie chodzi o to żeby sobie powiedzieć "uff inni mają gorzej", a raczej zastanowić się co ty kurde tu babo do jasnej cholery narzekasz.

Mój brachol, lekki pesymista, był w tamtym roku na wakacjach w Stanach. Pomijając  zafacynowanie Ameryką (które mu zresztą juz przeszło) przyswoił sobie jedną myśl "Masz głowę??Masz dwie ręce? Masz dwie nogi? to kurde na co ty narzekasz- Do roboty, możesz osiągnąć wszystko co chcesz" Wiem, że to brzmi jakoś tak jak ze szkolenia dla akwizytorów, ale jak sobie to uświadomi człowiek to niestety świnta prowda.

Jest trzynasta. A ja mam totalną labę.  Poszłabym już do domu. Uważam, że 8 godzinny czas pracy demoralizuje. Aczkolwiek, gdyby w pracy człowiek miał powiedziane, że jak skończy to co ma do zrobienia może iść do domu, to niektórzy wcale nie musieliby przychodzic do pracy.

Obiecałam sobie, że nie będę krytykować tzw, kadry kierowniczej, bo przecież to nie ich winna, że znaleźli się tam gdzie są tylko polityki, no i  jeszcze ktoś coś od nich chce!!!! Ale czasem zastanawiam się, czy wszyscy tu przymykają oczy na to zjawisko, czy też to jest jednak jakiś ogólnopolski standard.

Wiem, że to brzmi fatalnie, ale starzy to albo niech idą na emeryturę, albo kurcze niech nie zniechęcają tzw. młodych do zrobienia czegoś, co mogłoby być pożyteczne dla innych. Ech powiedziałam.

Zakańczam (jak mówi mój przełożony) wpis. W przyszłym tygodniu jestem w tzw. terenie i chyba będzie przerwa. Chociaż miałam, napisać cos jeszcze o czytaniu innych blogów, ale może nie teraz.



13:27, kika_73
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 marca 2005
PADA... ale to tylko deszcz

Hurrrrrrrra pada deszcz.

Co oznacza, że nie śnieg, co oznacza, że zima zaczyna  być czasem przeszłym, i bardzo dobrze.

Jeszcze w niedziele łupałam 3 cemtymetrowy lód na tarasie w obawie, żeby ten nam się pod ciężarem zimy nie zawalił, a od wczoraj jest ocieplenie, śnieg zniknął, mróz zniknął, ale przyroda nie znosi pustki, tzn nie może być za dobrze. Jest chmurnie, jest wietrznie i jest 10 stopni na plusie!!!!!!!!!!!!!!  Lubie jak wieje (pod warunkiem, że nie pada). No i to ciepłe powietrze po tylu dniach zimna!!!!!

Dla zbyt optymistycznych dodam, że prognozy mówią coś o ziębieniu w niedziele.

I ptaszki śpiewają..........

Nie, nie wcale nie skretyniałam.

Jak dzień? Do tej pory dość nudnawo, pominąwszy szkolenie. Nawet się zaskoczyłam, bo po serii ostatnio bardzo nudnych szkoleń, tym razem gościu był dość konkretny, odpowiadał na pytania i powiedział, że jakby przyszedł nam na myśl jakiś fajny projekt, a mielibyśmy jakieś kłopoty, to mamy dzwonić. Wiem, że może się to wydawać normalne, że osoba, która powinna służyć radą, chce to faktycznie robić, ale moje doświadczenia ostatniego czasu są momentami zupełnie inne.  Ideą bywa myśl: nie powiem im za dużo, bo za chwilę wyrośnie mi konkurencja. Owszem myśl jest jak najbardziej logiczna tylko, że myślą i robią tak osoby, którym kurcze ktoś za to doradztwo płaci!!!! i to już jest świństwo!!!  

Mój mężuś dzisiaj wraca. Właśnie dowiedział się od mnie przez telefon, że w domu nie ma nic na obiad, a do tego, żonka (czyli ja) zamiast czekać jak ta Penelopa umówiła się z koleżankami. Ale wcale nie czuję się z tego powodu bardzo winna, bo cel spotkania jest szczytny. Jedziemy odwiedzić Ewcie. Obiecała, że zrezygnuje dziś ze spracerów i  dalszych wypraw i będzie na nas czekać (dla niezorientowanych Ewcia jest chwilowo bardzo blisko związana ze swoim łóżkiem- operacja kolana).

Ach wobec tego wszystkiego mężuś zaproponował wypad na pizze zamiast obiadu. Bardzo rozsądne.

Dziś bez zbytniej folozofii  powoli kończę.

Aha rozejrzałam się trochę po blogach. Całe mnóstwo podobnie jak ja ekshibicjonistycznie nastwaionych do rzeczywistości ludzisk!!!  Ciekawe z czego to wynika?? nie mamy z kim gadać?? a może boimy się że chwila umknie?? a może każdy myśli, że jest genialny i zrobi karierę blogowo-pisarską.

Kończę już na dziś serio, serio....

15:25, kika_73
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 marca 2005

Acha, ale jeśli tamto się nie zapisało to zrobię to jeszcze raz. 

DZIĘKI  STEFA K. TO NAPRAWDĘ KTOŚ CZYTA!!!

14:45, kika_73
Link Dodaj komentarz »

KURCZE TAKI PIĘKNY MIAŁAM WPIS, TAKI FILOZOFICZNY, I CHYBA DIABLI GO WZIĘLI. Niestety nie do powtórzenia. Ech. Muszę przanalizować jaki przycisk na klawiaturze wcisnęłam,

Szkoda....

14:41, kika_73
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2