Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
poniedziałek, 22 października 2007
APEL DO PANA T.

Dziś będzie krótko:

Nie spieprzcie tego panie Tusk!

Ludzie na was głosowali!

Jak spieprzycie to drugi raz nie będą!

A jutro będzie o:

wymuszeniach rozbójniczych i szantażasz niejakiego Dziedzica!

wtorek, 21 listopada 2006
WPIS POLITYCZNY CZYLI ...I W PI(S)DU

Najnowsze nijusy samorządowe głoszą, że pewna raczej lewa partia na P. zamiast połączyć się standardowo z inną lewą partią na S. zdecydowała się połączyć niestandardowo w kolicję z PIS-em i innymi "prawymi" obywatelami.

No i juz mamy w PI(S)-du koalicję o jakiej nikt nie śnił. Ciekawe kto jakie stołki za to dostanie? Choć nijusy mam z dobrego źródła to do sesji jeszcze parę dni zostało... zobaczymy w poniedziałek.

Wszystko to obserwuję raczej z ciekawościa niż ze strachem. Co ma być to będzie. Roboli się nie wypieprza, chyba... chyba że robol był jednym z  ulubionych pracowników szefowej.... tia....narazie żuczki

poniedziałek, 13 listopada 2006
WYBORY

Byc może to zabrzmi głupio w ogólnej atmosferze olewactwa wszystkiego wokół a szczególnie tzw władzy, ale po raz pierwszy wybory samorządowe budzą we mnie emocje!!!!!  No moze nie jakieś ogromne, ale jednak, śledziłam sondaże, komunikaty w PKW i takie tam. 

Do tej pory specjalnie nie interesowało mnie kto jest w Radzie Miasta, Radzie Powiatu, kto zostanie Burmistrzem a kto Prezydentem. A tym razem i owszem. Odmiana ta nastąpiła głównie z jednego powodu, z powodu pracy, od 2 ponad lat pracuję w strukturach samorządowych mozna najoględniej powiedzieć. Jestem miłą urzędniczką z 3 piętra od której niewiele zależy. Ale nie tylko.

Ważne jest dla mnie jaki będzie skład rady, bo od tego zalezeć będzie kto zostanie moim nowym szefem :) i jak bardzo ta zmiana wpłynie na zmiany kadrowe szczebelek niżej. Co moze (choc nie musi) oznaczać dla mnie a) awans, b) wypowiedzenie.

Ważne będzie kto jest prezydentem mojego miasta, bo ludzie starego prezia dali mi się we znaki przy pewnym projekcie i nie miałaby nic przeciw gdyby spadli ze stołka i pobodzierali sobie zadarte wysoko nochale.

Ważne kto będzie w sejmiku, bo od tego zalezeć będzie w przyszłości poniekąd podział kasy z unii, co ma wpływ na moją pracę.

Ciekawe czy moi teściowie weszli u siebie do rady (teściu startował do powiatowej a teściowa do gminnej)

A poza tym okazało się że znam wielu ludzi kandydujących w tych wyborach. Dlatego jednych darzę sympatią innych mniej..... i nie jest to sympatia polityczna lecz taka ludzka.

Moze kiedyś wspomniałam, że nie mam za grosz intuicji ogólnie a politycznej wogóle i wiem juz jedno, osoby, na które glosowałam nigdzie sie nie dostały.  Zawsze jest na odwrót. Czy to oznacza, że powinnam głosować na tych których nie lubię i którzy mi "ideowo" nie pasują ????? 

czwartek, 10 listopada 2005
ODWOŁAJĄ - NIE ODWOŁAJĄ

Dziś taki zapiernicz , że nie ma jak załadować.

W zasadzie atmosfera w pracy dość nerwowa. Ukrytych mentalnych  PIS-owców już nosi od dwóch sesji. Kombinuja kogo by tu odwołać. Może chcą sie wykazać skutecznością przed szefem swym.  Najpierw chcieli odwołać nam szefa szefów - nie wyszło, potem szefa szpitala - nie wyszło, teraz próbuja przewodniczącego Rady zobaczymy. Ponoć zarząd potrzebuje LIFITINGU!!!!! Pięknie.... Gdyby  tylko to jeszcze miało jakies przełożenie na rzeczywstość...

Rozmawiałam ze swoja szefową. U niej na ściane wisi duzej wielkości godło. Powiedziałam, że potrzebuje obrazu takiej wielkosci, bo sciana w chacie wciąz goła. A ona powazną miną (zupełnie nie na temat) zakomunikowała, że nie opłaca się zamawiac nowych godeł, bo bedzie zmiana. ja skonsternowana, że nic nie wiem spytalam jaka? A ona na to: dwa kaczory.

No niespodziewałabym  się takiego  tekstu  po niej.

A i jeszcze jedno.

Kiedyś skrot TKM oznaczał TERAZ  KURWA MY

A teraz TKM to TERAZ KAZIU MARCINKIEWICZ.

Polityczny wpis mi wyszedł. A ja polityką brzydze sie najbardziej ze wszystkiego.

poniedziałek, 24 października 2005
PAKIET STARTOWY

Ponieważ z niedzielnego wieczornego sexu wyszły nici, zaczęliśmy się z mężusiem pocieszać co do powyborczej  rzeczywistości. Jak wiadomo teraz wszystkim będzie lepiej itd. Dlatego, aby umożliwić niedługo rządzącym spełnienie wyborczych obietnic wymysliliśmy następujący patent. Od razu  informujemy, że dla dobra innych obywateli możemy być królikami doświadczalnymi.

Każdy obywatel, który ukończył 18 lat powinien otrzymać tzw pakiet startowy. (tu wracamy do wałęsowskiej idei obdzielenia wszystkich ilomaś tam milionami).

Najprostszym rozwiązaniem pakietu startowego może być oczywiście kasa (choć to dość banalne), ale również jest inna możliwość zorganizowania tego zjawiska. Można określić, że każdemu przysługuje ileś tam metrów kwadratowych własnego mieszkania, albo dobra posada na jakiś określony czas w fajną kasą. Każdy wybiera jak woli.

Każdy mógłby tym pakietem startowym zadysponować jakby chciał. Mógłby go zainwestować albo przepić. Ale wtedy radź sobie człeku sam.   

Więc ja chętnie skorzystłabym z takiego pakietu startowego. Po burzliwej dyskusji, stwierdziliśmy, że nawet panu K. nie da się wcisnąć takiego pomysłu. A jedynym sposobem  na pakiet startowy to wygrana w totka. Chyba znów zacznę grać.....

A co wy na taki pakiet startowy? Może macie jakiś inne powyborcze pomysły?

KACZYŃSKI A SEX

Mój mąż, wczoraj wieczorem po usłyszeniu wyniku wyborów prezydenckich odmówił mi współpracy w kwestii powołania na świat potomka. Powiedział, że on sam nie wie  jak to będzie pod monopolistycznymi rządami PIS`u i na pewno nie pozwoli, żeby jego dziecię  żyło w takiej niewiadomej jutra rzeczywistości.

Czy pan K. wie jakie potrafią być żony, którym odmówiono sexu???  Powiem krótko: potrafią być STRASZNE JĘDZE!!!!!!!!!!

wtorek, 06 września 2005
CO SĄDZICIE? C.D.

Generalnie to dzis wtorek a ja we wtorki nie piszę, ale mamy taki dziwny czas, który nazywa się KAMPANIA WYBORCZA, więc rzeczywistość nie powala mi milczeć!!!

Polityka nie jest dziedziną mi bliską, powiedziałbym nawet, że się brzydzę, ale po zmianie pracy (zostawszy urządasem), temat ten mnie dotyka, czy chcę tego czy nie. Dlatego pozwalam sobie jako komentarze do rzeczywistości stawiać pytania. Ciekawe  dla kogo te pytania są retoryczne a dla kogo wcale nie.

Czy sądzicie, że startujący do  wyborów kandydaci robiąc sobie kampanię powinni brać urlop ze swoich macierzystych "firm", czy też nie?

Tylko nie mówcie, że się czepiam.

W ogóle  jest taki dzień, że nic nie wychodzi i po pracy ide na piwo.

Przeszedł mój projekt. Na moje pytania  ile w tym "sukcesie" było tzw. lobbingu, dowiedziałm się, ze to był głównie lobbing. Dlatego wcale nie mam z tego satysfakcji  i dołuje się. 

Ja  chcę do Chorwacji....