Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
środa, 03 listopada 2010
TERROR LAKTACYJNY

Okazało, że terror laktacyjny, który dopadał mnie zewsząd w ostatnim czasie, a a którym myślała, że dałam sobie rade, "zaatakował" z najmniej oczekiwanej przeze mnie strony... ze strony mojej podświadomości. 

Śniło mi się, że Zosia była juz w domu, przewalałyśmy się nieporadnie po łózku, a ja próbowałam nakarmić małą butelką. Kiepsko mi szło. W pewnym momencie przytuliłam ją do siebie do gołego cycka a ona jakby nigdy nic przyssała się, tak, że prawie wyssło mi mózg... niestety nic nie poleciało.

A swoją drogą Zosia w domu wyląduje jutro lub pojutrze :) chłopaki muszą się nauczyć porządnie jeść no i trzymać ciepełko, bo tak średnio im idzie... 

poniedziałek, 19 maja 2008
SEN O BRZUCHU

Miałam sen....

widziałam u nas w domu fajną młodą dziewczynę brunetka, kręcone włosy, w mojej pidżamce (!!!!!), podniosła ręce do góry, bo właśnie się przeciągała, a spod koszulki wyłonił się śliczny PŁASKI brzuszek. Nie wiem dlaczego we śnie zwróciłam uwagę właśnie na ten brzuch. Po obudzeniu uświadomiłam sobie, że ta dziewczyna to JA!!! 

I teraz nie wiem, czy to sen motywacyjny i oznacza „weź się do roboty a będziesz wyglądać właśnie tak”,  czy wręcz przeciwnie bo nie musisz wcale brać się do roboty bo i tak SAMO się tak zrobi, będę miała płaski brzuch.

Wiem, wiem, nic samo się nie robi.... w zasadzie nie wiem dlaczego J

Ale może jednak mam jakąś szansę na płaski brzuch???????

czwartek, 08 maja 2008
CZAROWNICA?

Mam w rodzinie tak, że mam ciocie Małgosie zaledwie parę lat starszą ode mnie, z którą jestem na ty. To tak tytułem wprowadzenia.

Wczoraj śniła mi się moja kuzynka mieszkająca w USA. Śniło mi się, że przyjechała do Polski, siedziałysmy, gadałyśmy. Po przebudzeniu, gdy zdałam sobie sprawę, kto mi się śnił bardzo się zdziwiłam, ponieważ mimo dużej sympatii do siebie w zasadzie nie mamy ze sobą specjalnie bliskich kontaktów. Ponieważ Iza jest starsza ode mnie utrzymywała bliższe kontakty z Małgosią niż z ta małą, czyli mną.

Syn Małogosi ma w niedzielę komunię ustalałam z nią wczoraj telefonicznie pewne logistyczne szczegóły. Po czym zapytałam czy z Iza z USA czasem nie przyjedzie, bo mi się śniła, co jest o tyle dziwne, że po raz pierwszy w życiu.

Małogosia z uśmiechem w głosie najpierw wyraziła zdziwienie a potem powiedziała: - może myśli o tobie.

-Myśli o mnie? - zdziwiłam się

-Może ma powody- powiedziała Małgosia 

-JEST W CIĄŻY!!!! - wypaliłam. No i okazało się, że to tajemnica, że mam trzymać język za zębami, żeby nie zapeszyć. Piszę tu o tym licząc na jednak na anonimowość :)

I bardzo trzymam kciuki, żeby się udało, bo Iza jest przysłowiowe 39 i pół i to jej kolejna próba, bo kilka poprzednich niestety skończyło się niepowodzeniem.

Konkluzja: JAk tu nie wierzyć, że sny maja jakieś znaczenie :) Poaz tym moja mama już wcześniej mówiła, że mam coś z czarownicy, gdy opwiadałam jej, że śnią mi się nasi zmarli. I były to zawsze dobre znaki. Mam nadzieję, że ten sen to też dobry znak.

środa, 12 marca 2008
NIK-owy SEN

Mamy w firmie kontrole NIk-u. Wyszło na to, że jestem zmuszona dość blisko współpracować z Panem NIK-iem. Np wczoraj rysowałam mu różne takie, żeby zrozumiał co to fundusze unijne a co to programy operacyjne, a że jestem wzrokowcem to rysowanie przy tłumaczeniu jest obowiązkowe. Pod koniec kolejnej "sesji" przed obliczem PAn NIK poprosił mnie o dokładne podanie imienia i nazwiska i zapisał sobie drukowanymi na marginesie. Cały dzień męczył mnie fakt zapisania przez niego mojego nazwiska, że to dobrze nie wróży...

No i śniło mi  się...., że Pan NIK pochwalił mnie przed szefową, że dobrze się mu ze mną współpracuje, a ona.... się wściekła i zaczeła krzyczeć na mnie, że komu ja pomagam, że zdradzam tajemnice służbowe i dalej juz była jazda... obudziłam się jak dostałam od Miszki z piąstki... kutryna.

piątek, 11 maja 2007
NOCNE KOSZMARY

Zadzwonił wczoraj męzu, że wraca JUŻ z większego miasta i że będzie okolo 21.00. Napomknął także, że jest głody jak wilk. Dobra żonka zajrzała do lodówki, w której było tylko echo, drożdże i keczup w celu poszukiwania natchnienia na mezowa kolację. Padło na pizze, pognalam do sklepu po reszte brakujacych składników i na powrót męża pizza pachniała w całym domu. No i my ta pizze zjedlismy... ja wprawdzie mniej, ale... i tak mozna nazwac to łakomstwem i obżarstwem. Z pełnym żołądkiem polozyłam sie spać. Taki uklad faktów kończy się niezmiennie u mnie NOCNYMI KOSZMARAMI!!!!! Tym razem wcale nie było inaczej.

Śniły mi się sceny jakby z filmów, połaczenie "Laleczki Chucky" z "Cube". We snie główna role grał mały, dość psychodeliczny chłopiec, który zabijał wzrokiem, gdy sie na niego spojrzało. I szukaliśmy dla niego terapeuty-egzorcysty, który by go z tej przypadłości wyleczył.

I nie musze dodawać, że się nie wyspałam, prawda?  

wtorek, 27 marca 2007
NIEBIESKI PARASOL

Jak każdy miałam 2 babcie, które teraz patrza na nas niestety z chmurki. Babcia Stasia umarła ponad 15 lat temu, babcia Zosia 3 lata temu. Z babcią Zosią byłam związana dużo bliżej, bo w zasadzie "niańczyła" mnie całe moje życie i była zaraz po mamie.  Z moi zmarłych śni mi się najczęściej babcia Zosia, ale wszyscy którzy mnie we snie odwiedzają zachwują się  jak ci smiertelnicy, czyli  odzywają się jak czegos chcą. A to babcia Zosia chce by ją odwiedzić, a to zmarły kuzyn każe przekazać siostrom swoim, ze u niego wszystko OK. Babacia Stasia natomiast raczej rzadko sie odzywa. Do tej pory to dzis był 3 raz.

Sniła mi się dziś. W starym domu dziadków byłyśmy we trzy, babcia, ja i moja kuzynka, była wiosna, ogórki w ogódku wzeszły. Łaziłysmy wokół domu. Babcia mnie przytuliła uściskała i zobaczyłam jak lecą jej łzy, ale raczej ze wzruszenia niż ze smutku.

Opowiedziałam mamie rano ten sen. A ona mówi: widzisz babcia też sie cieszy.

Rozbroiła mnie zupełnie ta myśl.

Niech z tej chmurki nade mną i Zygotką czuwa.

poniedziałek, 12 lutego 2007
TRÓJKĄCIK

znowu sny....

Bardziej wrażliwych uprasza się o wcisnięcie w przeglądarce "WSTECZ"

Jakiś hotel, jakies spotkanie, w pewnym momencie zostajemy we trójke, ja mężuś i ten trzeci. Lądujemy wszyscy w łóżku. Ten trzeci patrzy w moją stronę, ja zainteresowana jestem i owszem. Juz jest przy mnie ale odwraca głowę w stronę mężusia. Porozumiewawcze spojrzenie, skinienie mężusiowej głowy jako pozwolenie... no i akszyn... tu kamera łapie widok za oknem. Potem siedzimy we trójkę w hotelowym hallu w głebokich czerwonych fotelach, a ja wiem, że to co było "zabawą" położy sie cieniem na naszej przyszłości.

Niech ktoś mi powie skąd biora sie takie sny???? Tesknota czy obawa??? 

poniedziałek, 05 lutego 2007
KOPNIACZEK

W tym całym zamieszaniu w ciągu dnia zapomniałam napisać o śnie. Właśnie mi się znowu przypomniał i zrobilo mi się blogo. Jeśli po przeczytaniu ktoś pomyśli, że potrzebuje pomocy psychiatry, to pewnie ma rację.

Śniło mi się, że byłam w ciąży takiej nie_za_wysokiej. Nagle maleństwo po raz pierwszy mnie kopnęło, nóżką pod lewe ziobro. KOP. I wtedy mówię do męża: choć coś ci pokaże. Podszedł, położył mi rękę na brzuchu, maleństwo kopnęło ponownie. No i to moje  chłopię się poryczało dotykając mojego brzucha, a ja razem z nim. Piękny sen, co?

Ześwirowałam???????????????????

piątek, 05 stycznia 2007
SEN O CIĄŻY

Pierwszy raz zarejestrowałam w swojej pamięci, sen o ciąży, byłam w ciązy, miałam ładny nieduży burzuszek, przytylam niewiele. Potem śniło mi się dalej, że się obudziłam i opowiadałam mężowi sen o ciąży, powiedziałam: "śniło mi się, że jestem w ciąży" a on odpowiedział: "bo jesteś!" No i wtedy faktycznie sie obudziłam.

Zajrzałam do sennika (rzadko to robię, ale tym razem zajrzałam) a tam jest napisane:

ciaża: niedługo twoje marzenia oraz plany sie spełnią, zwiastuje także nową przygode miłosną (na tym drugim to mi aż tak nie zależy :) )

w dugim podobnie:

ciąża: spełnia się życzenia

Mam marzenia, mam plany, mam życzenia, niech się spełni w tym roku tylko jedno, wybór należy do "Świętego Mikołaja" czy tez innego spełniacza marzeń.

Życzę wam, żeby spełniło się wam w tym roku choć jedno marzenie.

poniedziałek, 20 listopada 2006
WEEKEND NA DZIAŁCE I NIE TYLKO

To był weekend dobrych uczynków. Odwiedziłam chorą kuzynkę i chreśniaka, byłam na grobie dziadków, pomogłam mamie w ogródku, brachu wygadał się na mym ramieniu, postrzątałam, ćwiczyłam bo kręgosłup wciąz boli, zrobiłam pyszny obiadek męzusiowi i podsunęłam pod nosek po tym jak wieczorkiem wrócił z daleka, a potem nawet zrobiłam mu pysznego drinka....

Aporop mężusia to tym razem on domagał sie góry buziaków i uscisków (moja napleońska taktyka zadziałała). 

Mam problem ze spaniem tzn nie to, ze nie mogę zasnąc czy spać, ale chodzi o sny. Śnią mi się moi zmarli krewni i tacy co zmarli niedawno i ci co zmarli juz jakiś czas, albo śnia mi się inne osoby rozmawiające o zmarłych. Nie wiem co to moze oznaczać? Czy ktoś zna adres do Freuda?

Przede mną ważny tydzień, musze pozałatwiać wiele spraw, zanim zmieni się szef szefów i szefowa. Moze się więc zdarzyć, że mnie tu nie będzie jakiś czas, no chyba, że cos mnie naprawdę wkurzy, lub wzruszy.

--------------------------------------------------------

dopisek 11.10.

Kurcze mam idealny poniedziałek. Radyjko ustawione na "trójke", w której lecą koncertowe kawałki (bardzo lubię). Mimo, ze jestem sama (stażystka ma wolne) jest mi dobrze, herbatka paruje, a robota furczy mi w rękach. fajnie kurcze. Cały tydzień może byc taki, gęba mi się cieszy, i mam jeszcze tydzień przynajmniej na zakończenie projektów, bo w tym tygodniu ma nie być jeszcze sesji. 

No az musiałam to napisać bo to jedna z tych ulotnych chwil pracowych, kiedy czuję, że mimo róznych zawirowań fajną mam robote. Czego i wam życzę.

KIKA

 
1 , 2