Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
środa, 24 września 2008
MILCZENIE...

jest złotem... ponoć...

więc milczę... nie dobrowolnie... gardło mnie okropnie boli, jestem na progu utraty głosu... jak sie odezwę to wszyscy słyszą starego pijaka a nie mój aksamitny ;) głos, więc się nieodzywam...

dżizas jak jak powiem TAK ???? dobrze, że na zdjęciach tego nie będzie słychać....

poza tym Misza w nocy dał koncert, bo mu było za gorąco... godzine mieliśmy jazdy z nim... i jeść nie chce...

poniedziałek, 22 stycznia 2007
PONIEDZIAŁKOWO

Czy czujecie się uwięzieni przez aurę w swoich domach???? Ja i owszem!!! 

Gdy po długim badaniu aury zaokiennej zdecyduję się na wyjście z domu, wtedy zaczyna nadmiernie wiać lub padać lub jedno i drugie. Za_nazbyt odkrywcze nie będzie, gdy powiem, że lepszy byłby mrozik z leżącym śnieżkiem i słonecznym niebem. No, ale nie ma!!!

W takiej sytuacji idealnym miejscem na spacery wydaje się hiper_super_market lub centrum handlowe. Tych pierwszych nie lubię, a tych drugich nie wiem, bo u nas jest póki co jedno, o którym nie mam najlepszego zdania. W miejscowych kinach lecą 4 filmy z czego 3 nie nadają sie do oglądania. Wobec powyższego zapisanie się do wypożyczalni płyt wydaje się najlepszym posunięciem ostatniego miesiąca. Tak więc większość mojego wolnego czasu spędzam w fotelu ogladając filmy. Dlatego reaktywuję kategorię "filmowo" i postanowiłam raczyć was od czasu do czasu recenzjami filmów własnej produkcji. Postaram sie oceniać filmy w skali od 1 (minium, czyli dno)-10 (maximum, czyli super extra).  Zaznaczam, że jest to moja subiektywna ocena, z którą nie trzeba się zgadzać.

Recenzje będą czasem krótkie a czasem dłuższe. Dzisiejsza będzie krótka.

Film: "Prawdziwa historia czerwonego kapturka"

I co?: Film, animowany z polskim dubbingiem co na pierwszy rzut oka nie oznacza filmu dla dzieci. Z bajki o czerwonym kapturku usiłowano zrobić kryminał. Pomysł nawet niezły, ale... "+" za udział w dubbingu dobrych aktorów "-" za tłumaczenie oryginału. Nie wiem wprawdzie jak zabawny jest oryginał, ale polska wersja niespecjalnie udana.

Konkluzja: nie dotrwałam do końca, zasnęłam. I ten fakt może sporo powiedzieć jaką wg mnie ma wartości ten film.

Ocena: 3,5 na 10 czyli cieniutko czyli jak nie musicie to nie oglądajcie!

poniedziałek, 22 maja 2006
MATCH POINT

czyli "wszystko gra"

Bylismy wczoraj w jednym z tych małych kin gdzie daja fajne filmy, ale gdzie siedzenia sa pierunsko niewygodne. Bylismy na "wszystko gra" W.Allena. Mielismy iśc na hi Way, ale męzus nie zdażył w pore z zajęć i znajomi poszli na Mumio a my na Allena.

Nie nastawiajcie się na Allenowska komedyjke. Film z dośc przewrotnym końcem, takim jak ja najbardziej lubie, tzn kiedy wydaje ci się, że zakończenie jest już jasne jak słońce, że mozna juz w zasadzie wychodzić, to jednak okazuje się, że ups film wcale nie kończy sie tak jak się tego spodziewamy. Mimo jak wspomniałam niewygodnych siedzeń, warto było go obejrzeć.

Film jak najbardziej do polecenia. Gadalismy potem z męzusiem do północy, o filmie, o życiu przeciekającym przez palce, o rodzacych się dzieciach, o znajomym, który w wieku 40 lat zszedł na zawał na swoim wypasionym dyrektorskim fotelu.

Dojrzewamy do zmian, permanentnych.

poniedziałek, 19 grudnia 2005
I`M BACK

Owszem charcze  i smarcze, ale  już z pracy.

Ranek okazał się dość nerwowy. Ponieważ jest zimno, śnieżnie i mroźno postanowiliśmy pojechać jednym autem tzn. mężowym słuzbowym  seatem. Mężuś odpowiednio wcześnie wyszedł rozmrozić machine no i nie mógł wejść. No ale to już się zdarzało, więc wszedł  przez  tylne siedzenie i odpalił autko. Autko owszem  chodziło, rozmarzło w środku, jednak drzwi dalej trzymają. Zamki się otworzyły, ale wejść nie można. Uszczelki ani drgną, a mężuś klnie, a drzwi ani myślą się otworzyć.

W zaistnałej sytuacji zaproponowałam odmorozić fiordzika. Fiordzik nie zawiódł, choc to rzecz jasna też trochę trawało. No i zajechałam pod firmę z  10-cio minutowym opóźnieniem.

*************

Dodałam nową  kategorię "FILMOWO".  Wobec tego chciałam,  dosłownie parę słów (bo więcej nie warto) o  filmie, który oglądałam  wczoraj na DVD. Na początek krótka recenzja: NIE  OGLĄDAJCIE  TEJ SZMIRY!!!! A to były: "Aniołki Charliego". Jeny, nie wiem kto coś takiego nakręcił, dlaczego te babeczki zdecydowały się na granie w  takim filmie i ostatecznie jak można było  być  tak nieuczciwym wobec  widzów  i mamić ich  by wydali kasę  i poszli na coś takiego  do kina. 

************

Ojć właśnie dowiedziałam się o wakacie w firmie, w której bardzo chciałam pracować, a  która  właśnie szuka ponoć kogoś takiego jak  JA!!!  Będę  drążyć ten temat, oj  będę..... no to cmok kochani!!!!