Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
czwartek, 28 czerwca 2018
TREFNY POCZĄTEK LATA

Jakoś słabo się zaczęły te wakacje, chorobowo. Już codzienne (od tygodnia!) wizyty w przybytku jakim jest przychodnia osłabiają mnie, a co dopiero wirusy, które nas tam sprowadzają.... Dziś jedna wizyta za nami, a druga przed nami - laryngolog ... Mijo dostał 2 antybiotyk (dodatkowo!) od lekarza, który raczej nie przepisuje antybiotyków! i  choć  w zasadzie nie wiadomo co mu jest, trochę niby gardło, trochę stan podgorączkowy, a jednak to nie powinno go tak osłabiać....

Poza tym Zosie wczoraj coś użarło (nie kleszcz). Posmarowane, wieczorem nic nie było a po nocy zrobił się jej czerwony placek na nodze. Dochtore i Pani zabiegowa popatrzyli, że żadnego żądła nie ma i zrobili magiczny okład.... oby zadziałał.

Nie wywołując wilka z lasu, i nie wyłączając mnie, tylko Julek nam się (jeszcze) nie pochorował..... zmęczona jestem.... dobrze, ze chociaż małosolne mi dobre wyszły....

14:37, kika_73
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 czerwca 2018
SYNDROM "PRINCZIPESSA"

Niestety choroba nas powaliła w czwartek przed końcem roku szkolnego. Rozłożył się i Olek i Zosia. Z tym, że Olkowi udało się wziąć udział w  zakończeniu a Zosia niestety leżała powalona gorączką. Mimo to, koniec roku szkolnego uznajmy za pomyślnie zakończony. 

Jakieś 3 tygodnie temu Zosia poinformowała mnie, że kurier przyniósł Pani wychowawczyni dyplomy Wzorowego Ucznia. Gdy spytałam, czy będzie miała, odpowiedziała (ze smutkiem), że nie. Zdziwiłam się trochę, bo wiem, że Zosia szkolnie jest  ogarnięta na tip top, łącznie z diagnozą napisaną na ful punktów. koniec końców okazało się jednak, że Zochna dostała swojego "Wzorowego Ucznia", czym była tak zaskoczona, że pojawiły się niemal łzy wzruszenia w oczach (a może to gorączka???).

Tak czy inaczej Zosia zbudowana swoją pozycją prymusa zaczęła "Kozaczyć!". Często tak też bywa, gdy długo niewidziane ciotki mówią: "Oj ty jesteś jak księżniczka pomiędzy tymi chłopakami! Mądra, śliczna etc..." tak czy inaczej z mojej ostatnio słodkiej zrównoważonej dziewczynki w ciągu pary godzin wyszła bezczelna wredna jędza, której wszyscy mają się podporządkować. Apogeum osiągnęła w niedzielę nazywając swojego najstarszego brata, cytuję: "pieprzonym gnojkiem". Wszyscy stanęliśmy jak wryci. Ja robiłam szybki rachunek sumienia czy  o kimś mi się tak nie wymsknęło...... Obrażona na świat idzie wtedy do siebie ryczy, wydziera się na każdego, kto próbuje przekroczyć próg jej pokoju, wtedy faktycznie odpuszczamy czekając aż sama zdecyduje się wyjść. Często z rozpaczy zasypia i budzi się już jako "normalna dziewczynka" Tym razem długo ją trzymało... puściło dopiero wczoraj późnym popołudniem, gdy wszyscy wylegliśmy na naszą osiedlowa ulicę, z kolegami i psem sąsiadów... mam nadzieję, że ten stan długo nie wróci.... już myślę ze strachem o przyszłych napięciach przedmiesiączkowych.... 

Tymczasem Olek, o długich przemyśleniach własnych odważył się w końcu spróbować i trenuje naukę jazdy na rowerze. Trenuje z zacięciem, ale po swojemu. Ma owszem problemy z pedałowaniem, ale całkiem przyzwoicie utrzymuje równowagę i ładnie hamuje. Daje nam to nadzieję, na nową możliwość spędzania wspólnie czasu pedałując po bezdrożach :)

Tymczasem Miś udał się wczoraj na krótki, bo 5 dniowy obóz w leśnej głuszy, pod namiotem. Pogoda szału nie robi, więc mam tylko nadzieję, że ubiera się odpowiednio. Ponieważ obóz jest polsko-niemiecki mam tez nadzieję, że w końcu zrozumie, że uczenie się języków obcych to nie kolejny przedmiot w szkole a jest przydatne w życiu w kontaktach z kolegami...

Tymczasem :) mnie przewiało na maxa i jestem w lewej połowie lekko sparaliżowana...

--------------------27.06.2018 up date --------------------------

Miś wrócił wczoraj wieczorem z gorączką. Nabył się na obozie jakieś 30 godzin...

Zdążył się nauczyć po niemiecku: "Achtung die Kurve"

---------kurtyna--------------

11:12, kika_73
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 czerwca 2018
BYŁ SOBIE PLAN...

Szykowaliśmy się na naprawdę galowe z dużą fetą zakończenie roku szkolnego. W końcu 4 szkolnych dzieci mamy po raz pierwszy!!!

O 8 poszli ostatni dzień na "lekcje", o 10 telefon, że Olek niewyraźny. Niania odebrała go wcześniej, w domu zmierzyła temperaturę: 38,6. Dostał przeciw gorączkowy. Po godzinie niania zmierzyła temperaturę... Zosi 37,9.... Obstawiam anginę.

Do teorii, że dzieci chorują zwykle przed długim weekendem, względnie świętami, dołączmy jeszcze wakacyjny wyjazd do babci...

No i cały radosny plan poszedł się... paść.

Co ja q.. wa jeszcze robię w tej robocie, zamiast kłaść dzieciom okłady na czoło???

12:35, kika_73
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 czerwca 2018

Nie mogę się ogarnąć w normalnym życiu po tych wakacjach...

12:22, kika_73
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 czerwca 2018
ROZBUDZONY APETYT

Kilka ładnych lat posuchy wyjazdowej uśpiło mnie, moje ciągoty do podróżowania, poznawania, przemieszczania się. A weekendowe wyjazdy nie miały aż takiej mocy, by mnie przebudzić.

Wakacje z dziećmi, między innymi dzięki Olkowi protestującemu przeciw wszystkiemu co wiąże się z ryzykiem nieznanego oraz postawie mojego męża, który traktował wspólne wyjazdy wyłącznie jako przykry obowiązek (skupiał się na pilnowaniu dzieci przechadzając się nad nimi w prawo i lewo z rękoma założonymi z tyłu- tylko mi szpicruty brakowało...), na który ja się upierałam, w zasadzie ukształtował we mnie poczucie, że podróżowanie nie niesie ze sobą nic oprócz stresu.

Oczywiście próbowałam w tej atmosferze urwać te parę chwil zabawy (beztroskiej zabawy) z dziećmi, które miały na to ochotę, parę chwil, które dawały namiastkę wypoczynku i leniwego spoglądania na świat przez wakacyjny filtr. Ale nie dawałam rady w konfrontacji ze skupioną na dozorowaniu miną męża i zwykle fochem Olka lub zaczepianiem pozostałego rodzeństwa przez Misia z Olkiem na spółkę. W zasadzie wielokrotnie doszłam do momentu, w którym stwierdzałam, że jestem pod tym względem ...ujową matką, skoro nie daję razy, nie potrafię tak zorganizować czasu małoletnim, byśmy wspominali urlop spędzony w sielankowej atmosferze...

W końcu MOJE upieranie się, przy wyjeździe innym niż do pier...lonych Sianożętów (osobiście bardzo je lubię), i obranie kierunku Chorwacja (drooooga dłuuuga) jakoś przerwało tą passę. Olek zadowolony skaczący po kamieniach na brzegiem, Julek nurkujący w odmętach Adriatyku, Zosia i Miś również zadowoleni śmigający na fishboardach, mąż odrobinę bardziej zrelaksowany choć wciąż z rękoma splecionymi na duuuupie... dało mi sygnał, że kuuurwa koniec z tym siedzenie w domu.

Dodatkowo nasz powtórny wyjazd do Chorwacji, dał mi wiatr w żagle, że potrafię zorganizować wyjazd od A do Z, że za jakieś rozsądne pieniądze.. poczułam trochę wolności.... chodziłam jak głupia wąskimi uliczkami, pragnąc dostrzec każdy szczegół i wryć go sobie trwale w pamięć...

Nie wiem jak dalej będzie. Mam nadzieję, że uda mi się choć trochę coś zrealizować z moich planów (wcale nie takich górnolotnych) i nie będę musiała z zazdrością patrzeć na wrzucane na FB zdjęcia z udanych sielankowych wakacji czy wyjazdów z dziećmi innych....

Wewnętrznie buzuje we mnie. Cały czas myślę o ZMIANIE. Zmianie w moim, naszym życiu. Wolałabym, żeby to była zmiana na lepsze...

10:24, kika_73
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 czerwca 2018
NO ESTEM....

Powróciłam.... w pracy łaskawie za dużo się dziś nie dzieje, więc pracuję swoim tempem i nikt nie stoi nad głową.

Wyjazd w takim gronie z mamą (l.70) ciocią (l72.) i przyjaciółką mamy (l. 58) zdarzył mi się pierwszy raz w życiu. Nasze starsze panie mają duszę 30latek, ale już niekoniecznie kondycję. Musiałam trochę nakombinować się, byśmy wszystkie dostały w miarę to czego chciałyśmy. Musiałam tez parę spraw z mojego ambitnego planu odpuścić... nie bez żalu. Jako "kierowniczka" wycieczki chyba sprawiłam się całkiem nieźle :) Nałaziłyśmy się wąskimi urokliwymi uliczkami, zaliczyłyśmy tysiące schodów w Dubrowniku, nasiedziałyśmy się w Splicie na Rivie pod szumiącymi palmami , nawdychałyśmy się historii sprzed prawie 2 tysięcy lat. A mi wciąż mało...  Jeśli ktoś potrzebuje przewodnika i organizatora wycieczki ...here I`m.

Choć Dubrovnik to jest taki turystyczny punkt obowiązkowy, to jednak Split jakoś mnie bardziej urzeka, mimo swojej wielkości.... Do Chorwacji mogę wracać choćby jutro!

Choć donoszono mi, że dzieci mają się dobrze, to gorące przywitanie po powrocie sprawiło, że zrozumiałam, że matka tez im do czegoś jest jeszcze potrzebna. Co ciekawe wyglądało, że najbardziej stęskniony był Misio. Nie mógł się oderwać ode mnie :)

niestety to juz najprawdopodobniej koniec wojaży do II połowy sierpnia... no i wiosna moja, jesień męża...

kończę więc, biorąc się, za raporty zalegające na biureczku....

 

 

12:33, kika_73
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 maja 2018

Zadzwonił telefon:

Tak mnie dziś rozbawiła pani od W-f, mówiąc, że rozważa postanowić Michałowi 6 z tego przedmiotu, że przelałam kwotę na ubezpieczenie dorzucają ZERO na końcu i zamiast 230 przelałam 2300.

Na szczęście oddadzą, tylko nie wiem kiedy, a wolałabym mieć ten mój zapasik ma wyjazd....

14:11, kika_73
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 maja 2018
OPISAĆ

Dostałam zadanie: w 3 maksymalnie 5 słowach powiedzieć coś o każdym swoim dziecku (najlepiej coś pozytywnego) ... nie było to łatwo i oto co mi jako pierwsze wpadało do głowy:

OLEK - intuicja, szybkość, upór

ZOSIA - mądrość, upór, logika

JULEK - systematyzowanie świata (logika), przytulanie, dowcip

MIŚ - naiwność (ufność), staranie się, szukanie swojego miejsca, uczuciowość

 

Nie oznacza to np, że przytula się tylko Julian, a Mis nie jest uparty, ale tak mi na szybko wyszło.

A wy co powiecie o swoich dzieciach????

09:09, kika_73
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 maja 2018
WIR

Jestem w wirze..... dnia codziennego.

...Praca, poranne fochy, skracanie ułamków, lektury z Olkiem, mąż znów w Warszawie, planowanie wakacji, Misowe zapalenie oskrzeli, równie kaszląca  reszta, wewnętrzne monologi, które uwierają gdy się nie mają odwagi, weny, okazji uzewnętrznić, wątpliwości co do kolejnych decyzji, zmieniać prace - nie zmieniać, zdawanie sobie sprawy z upływu czasu i ignorowanie tego faktu zarazem, obwisłe cycki, opalone ładnie nogi....

coraz trudniej moi pisać

09:07, kika_73
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 07 maja 2018
ZDECYDUJ SAM!

Chciałam tylko zameldować, że wróciliśmy cali i zdrowi. Byliśmy wszyscy, niepozabijaliśmy sie, choć Miś i Olek jak zwykle nie odpuszczali...

Majówka w Chorwacji była warta tej długiej drogi. A droga była z cudnnymi widokami przez Bawarię i Austrię... są plany na następne wyjady...

i to jest najważniejszą  recencją tego wyjazdu.

Co do Olka, to choć w piątek wczesnym switem byłam biska płaczu nie wiedząć co z tym zrobić, w końcu usiadłam rankiem przy łóżku Olka i spytałam:

Olku decyzja należy do ciebie, jdziesz czy nie.

Wyjaśniłam mu czego może oczekiwać w każdej z tych sytuacji. Olek zdecydował, że jedzie i muszę przyznać, że trzymał się raz podjętej decyzji. :) 

proste, a takie trudne, pozwolić dziecku zdecydować.... 

10:04, kika_73
Link Komentarze (13) »