Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
piątek, 02 grudnia 2016

Mam nadzieję, ze dno zostało osiągnięte... i że się od niego odbiliśmy. A nie jakaś kolejna zmyłka mojego przebiegłego syna!

Miś wczoraj miły, uczynny, skoncentrowany, stonowany, 4 z zachowania... oddychałam jakoś pełniej... a nie tak jakbym oczekiwała ciosu pod żebro!

Ustaliliśmy, cały przyszły tydzień zachowanie nie gorsze niż 4 i ogarnia swoje szkolne sprawy (żadnego zapinania zeszytów!)!, i wtedy będzie mógł  używać kompa przez godzinę dziennie!

09:36, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 grudnia 2016
BRZYDKIE SŁOWA

ostatnie 2 tygodnie życia z Misiem to wyjątkowy hardkor.

Gdy się okazało, że w szkole z Misia robią sobie ofiarę wyjaśniliśmy sprawę i jakoś się wszytko ułożyło. Jednak zaraz potem na Misia spadła jakaś zaraz sycylijska i wygląda na to, że odgrywa się na wszystkich za to nękanie.

Od 2 tygodni nie ma dnia bez uwagi, czy to w zeszycie czy to przez telefon. Głównie dotyczy to używania brzydkich słów ( tak bardzo brzydkich, że poproszony przez nas o ich wypowiedzenie wije się jak piskorz i milczy jak grób), dodatkowo przezywa, wymyślając jakieś głupie obraźliwe imiona  tak w szkole jak i rodzeństwu i podpuszcza ich wciąż i drażni.

W szkole nie jest też dłużny kolegom. Gdy usłyszałam w telefonie głos katechety informującego mnie o tym, że mój słodki Miś powiedział do kolegi: "Ty ch...u!" to padłam! Myślę, że moje zapewnienie, że Miś tak w domu nie mówi, zostały uznane za niewiarygodne. Wczoraj znalazłam kolorowankę z Kapitanem Ameryką, gdzie w dymkach można było coś dopisać, i co dopisał Miś?  "Sierd... ty  ch.."  Zabiję cię  jeb... ch..."  itd... Całe szczęście, że żadne z maluchów nie pokusiło się o odszyfrowanie Misiowych sentencji. Tak więc rozłożyłam kolorowankę na stole i proszę o przeczytanie tego co napisał... najpierw spłonił się, ale zaraz z pretensją w głosie powiedział: "Ale to nie ja!!!" Pytam więc grzecznie: a kto? A on z krzykiem na nas: "To nie moje pismo!!!"(podejrzewam jakieś rozdwojenie jaźni)  Po chwili dowiedziałam się, że powiedziałam, że Miś ma nie używać brzydkich słów, ale nie mówiłam, że ma ich nie pisać... (no cóż inteligencji odmówić mu nie można). Do kompletu doszła uwaga, że słodki nasz Miś na lekcji wkładał sobie kredki do nosa i do uszu robiąc głupie miny. Miś twierdził, że musiał odreagować (!) brak zajęć komputerowych!!! Na to wszystko nałożyła się konieczność przeczytania lektury "Oto jest Kasia", którą Miś uważa za nudną, dziewczyńską, i nie daje sobie przetłumaczyć, że czasem w życiu musimy robić rzeczy za którymi nie przepadamy. Szczęśliwie lektura zostałą wczoraj skończona.

Doszliśmy do słowa "obowiązek", które Michał ignoruje nie tylko w kontekście lektury, ale generalnie szkoły. Gdyż nagle on był w punkcie, że on nic od siebie a świat jemu jest winien wszystko!! Omówiliśmy, że każdy z nas ma jakieś obowiązki, których nie lubi, i że postaramy się je wypełniać mimo to! Ustaliliśmy, że słowo "używać" obejmuje tak mówienie jak i pisanie. Ustaliliśmy, że nie krzyczymy na siebie, że Miś zwraca się do nas (!) bez pretensji w głosie. 

Generalny szlaban na wszystko, już nawet nie mam czym go zaszachować... Liczę po cichu, że wczorajszy dzień to było walnięcie w ścianę i że teraz obierzemy lepszą drogę....

Wykończył mnie psychicznie...

13:02, kika_73
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 28 listopada 2016
W KONKURSIE......
... Na najgorsze urodziny ever te wczorajsze plasują się bardzo wysoko...
09:02, kika_73
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 listopada 2016
JAK TEN CZAS LECI...

Spotkałam na korytarzu znajomego, z którym kiedyś dość blisko współpracowałam.

on: Oj! Pani już w pracy?! - spytał z troską

Ja: ?????

on: a kto opiekuje się maleństwami?

ja: (zdrowo zdziwiona) ale moje maluchy maja już 6 lat i chodzą do przedszkola..

on: ojej, jak ten czas leci...

kurtyna

13:50, kika_73
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 listopada 2016
KOMPETENCJE VEL OGŁOSZENIE

W związku z poprzednim wpisem zastanawiałam się czego oczekuję od ewentualnej zmiany, oraz co mogę dać od siebie. Ustaliłam sobie priorytety.

Chciałbym pracować na 3/4 etatu. Nie jest to związane z moją niechęcią do pracy, a z kwestiami logistycznymi dnia codziennego, szczególnie w te dni, gdy pan mąż jest poza domem (czyli tak 3 dni na 5). Uczciwie mogę zaoferować 6 godzin pracy najlepiej gdzieś pomiędzy 8.30 a 15.30. Mogę zaoferować swoje zaangażowanie i otwarty umysł na nowe wyzwania. Co umiem? Jestem niezłym logistykiem, dogaduję się łatwo z ludźmi, choć raczej staram się nie spoufalać. Wykształcenie wyższe (jeśli to na w ogóle jakieś znaczenie) niemiecki dobry, angielski znośny, projekty unijne przećwiczone, księgowość i płace  liźnięte, obsługa biura jako całości, bez problemu.

I niestety nie jest łatwo. Najczęściej pracodawca to chciałby kogoś od świtu do nocy, z drugiej strony mimo skończonych kursów itepe nie nazwała bym siębie np kadrową. Generalnie to czuje się tak jakbym nie miała zawodu, bo nawet w moim urzędzie zajmuję się ostatnio tzw promocją a to jest i wszystko i nic.... źle mi z tym. W niezaprzyjaźnionym urzędzie może i by mnie chcieli, ale... im zależy na kimś kto będzie pracował w pocie czoła po godzinach, a na to nie mogę sobie teraz pozwolić, nawet nie chcę... szukam pomysłu na przebranżowienie, ale przychodzą mi do głowy wyłącznie jakieś niebieskie ptaki... no i jestem w kropce....

Nie poprawia mi to wszystko nastroju, szczególnie w opcji, że kolejne urodziny już za parę dni, a ja czuję się jakbym życiowo utknęła w jakimś bagnie... tym bardziej, gdy np małżonek do pracy lata samolotem (nie, nie swoim :)

....  a oknem piękna pogoda

09:11, kika_73
Link Komentarze (4) »
wtorek, 15 listopada 2016
DIAGNOZA

dziś (a jest dopiero po 9.00!) w rozmowie z pracową koleżanką postawiłam sobie sama diagnozę! Kombinowałam, nie rozumiałam co się ze mną dzieje, w końcu przyznałam się przed samą sobą, że brak mi już entuzjazmu, tej iskry, która miałam w pracy! krótko mówiąc zdiagnozowałam u siebie klasyczne  WYPALENIE ZAWODOWE!!!!

To już nawet nie jaja, ani żadna kokieteria po prostu najwyższa pora na zmianę. Kręcę się wokół zmiany pracy od czerwca i choć miałam już możliwość zrobić to, to szukałam tzw dziury w całym. Teraz mam nadzieję, znalazłam konkretną i odpowiednią motywację. Muszę się jakoś ratować bo to , teraz widzę to bardzo wyraźnie, rzutuje na całe moje życie, nie tylko zawodowe, ale również na każda inną część tego życia. Widzę ten brak iskry i entuzjazmu również w domowej rzeczywistości. I mam tego już serdecznie dość...

Na długi weekend byliśmy w Pradze, ze znajomymi, bez dzieci. Było świetnie, mimo słabej pogody. Planowaliśmy wycieczki, szukaliśmy knajpek z fajnym jedzeniem, oderwani od codziennej rutyny powoli łapaliśmy oddech. Było trochę za krótko i brakło jakiegoś totalnego byczenia się, ale było to COŚ!!!! 

Potrzebuję zupełnego oderwania się od tego co robię. Przekwalifikować się.  Czas na zmianę, bo inaczej wyląduję na jakiejś psychoterapii łykając coś prozakopodobnego, bo nie będę mogła utrzymać pionu, nie mówiąc już o kręgosłupie moralnym...

Trzymajcie za mnie kciuki.... za zmianę!

10:16, kika_73
Link Komentarze (5) »
środa, 02 listopada 2016
KOLEKCJONOWANIE WYJĄTKÓW

tygodniowa grypa, chyba z lekka odebrała mi życiowy optymizm i pozytywne podejście do świata. Wprawdzie ja już w robocie, ale wciąż jakaś taka na zwolnionych obrotach... jakby unplugged, ciągle źle się czuję. Mam jakieś nerwobóle, wszystko mnie boli, źle mi w moim ciele...

Generalnie jestem w życiu optymistką, jednak ostatnio coraz częściej zwycięża teoria, że życie to nie je bajka, że jest do doopy, tylko ma miłe wyjątki....

Staram się mocno kolekcjonować te wyjątki, żeby wciąż być na powierzchni. I tak np poprzedni czwartek.... był nie spieszny, z wyjściem na dwór i jazdą na rowerze, a co najważniejsze, byliśmy wszyscy i nigdzie się nie spieszyliśmy... memory, enter.

to tyle.

10:57, kika_73
Link Komentarze (2) »
czwartek, 20 października 2016
6 LAT
Dzięki wpisom na blogu zrobiłam sobie sentymentalną podróż w czasie... I to nie tylko udając się w czas wyczekiwania ale tak jeszcze przez pierwszy rok... No nie było łatwo. Pan Bóg tworząc człowieka wyposażył go w cud niepamięci. Pamietam ten czas jak przez mgłę... Może to i lepiej. Kochane moje Gadzinki życzę wam byście byli dla siebie dobrzy, wspierali się, szanowali się. Najpierw siebie nawzajem, potem dopiero resztę świata... Życzę Zosi jak najmniej focha, żeby w końcu wypowiedziała R, by włosy sie nie kołtuniły, rajstopy nie miały dziur, poza tym, żeby dalej była taka jak jest. Julkowi by był dalej wierny swoim pasjom, wodno-krabowo-nurkowym i żebyśmy dotarli w końcu z powrotem na judo i by nic nie zabiło twojej ciekawości świata. I może troche mniej poczucia humoru... bo dowcip a często bardzo cięta riposta zawsze jest w zanadrzu. Olkowi, żeby odpuściły mu jego problemy na delikatnej płaszczyźnie psyche, schizy, alergie, z którymi tak jemu jak i nam żyje się trudniej. Wwierze, źe pod tym dziwnym pancerzem ironicznego, wyrachowanego gościa kryje sie mądry empatyczny mały człowiek, ktory jest zagubiony w swoich emocjach i reakcjach... ❤💛💙 Mama
20:33, kika_73
Link Komentarze (4) »
piątek, 14 października 2016
IMPREZA SIĘ ZBLIŻA!!!
6 lat temu to już był taki stan odurzenia lekami na powstrzymanie skurczy :) że nie za bardzo coś pamiętam... Pierniczki (a szczególnie Sofijka) odliczają czas do urodzin. Mam dziś więc 6 dni do... W czwartek świętujemy w domu ale w niedzielę to ho ho! Moje dzieci to towarzyskie stworzenia są. Każde ma swoich najlepszych kolegów względnie koleżanki. Impreza będzie gdzieś na... 20 osób, w sensie dzieci!!! Dzięki marketingowcom za kulkolandy!!! Tak czy inaczej, intensywny tydzień nas czeka :) generalnie życie nabrało ostatnio jakiejś takiej intensywności jak nigdy dotąd....
11:40, kika_73
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 października 2016
MEMORY ENTER

to była długa bo ponad 20 godzinna sobota.

Pobudka o 4 rano.

Potem 10 godzin pośród niczego na łące nad Odrą z setką wędkarzy. Padało tylko przez pierwsze 2 godziny :)

Potem powrót do domu, godzinka na odtajanie, malowanie wieczorowych barw i spotkanie ze znajomymi do północy....

Było super, naśmialiśmy się, powygłupialiśmy,

DZIEŃ DO ZAPAMIĘTANIA!

12:09, kika_73
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 160