Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
środa, 28 września 2016
TROCHĘ WIDŹMA ALBO SEN O PŁASKIM BRZUCHU..

Zacznę od końca. Miałam dziś sen... schodzę do mieszkania rodziców (które kiedyś było naszym mieszkaniem) schodzę i nagle znajduję się w tym mieszkaniu, ale.... przed remontem... czyli co najmniej jakieś 12-13 blat temu. Po podłodze raczkuje jakiś dzieć i wygląda na to że to mój brat!, potem że niby Miś, ale nie mógłby być to żaden z nich bo w tym czasie jeden był już dorosły, a drugiego nie było jeszcze na świecie. Gdy zadałam sobie w tym śnie sprawę że cofnęłam się w czasie pierwszą rzeczą było skonstatowanie.... o matko! miałam wtedy płaski brzuch!!!! spojrzałam w dół i faktycznie brzuch był płaski!!! i potem obudziłam się... i brzuch nie był już płaski buuuu.

Wczoraj także dzwonił mój brat i mówi mi: miałaś rację? Mój brat przyznający mi rację w jakiejkolwiek dziedzinie to sytuacja unikalna!!! Pytam więc o co chodzi? on że o to co mówiłam... ja dalej nie czaje. A on na to, że będzie znowu tatą!!! No tak powiedziałam mu gdzieś tydzień temu, że miałam sen... i ten sen to interpretuje się jako wiadomość o narodzinach... i zapytałam, czy oni nie... i wtedy powiedział mi, że nic... 

wiedziałam, że ja trochę wiedźma jestem....

Olek dziś został w domu z Zosią i opiekunką...

Muszę "zaliczyć" kancelarie parafialną w piatek...

remont się robi....

organizowany przez nas piknik rodzinny coraz bliżej, bardzo mi zależy, żeby dobrze wyszło zarówno organizacyjnie jak i żeby zbiórka się udała

jestem pioruńsko zmęczona... tak zmęczona, że nie pamiętałam dziś rano czy podałam Zosi wczoraj wieczorem antybiotyk...

wożenie samego tylko Misia 5 razy w tygodniu na treningi jest mega rozwalające życie domowe... a gdzie SI Olka??? , a gdzie logopeda dzieciów??? a judo!!! (szczęście  Zosia póki co gimnastykę olała). Powoli to poukładam, ale tym razem zachowam się jak Scarlett O`Hara - pomyślę o tym jutro, albo nawet pojutrze....

a na Morzu Egejski wieje coraz bardziej.... ;)

 

10:56, kika_73
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 września 2016
ZAKRĘCONA, ZAKRĘCONA JE JE JE

Błędne wirusowe koło toczy się po naszych dzieciach.... teraz Zosia. Nic tylko wysoka temperatura, na anginę mi nie wygląda, bo jak tylko temperatura jej zejdzie to wcina normalne posiłki....tak czy inaczej jutro lekarz. Ja jestem w ferworze różnych działań.

Pierwsze to piknik charytatywny... za tydzień.... no po prostu nie wiem jak dałam się w to wciągnąć, a że imprezy to ja organizować umiem i nawet lubię to jestem jednym z głównych macherów.

Drugie to remont, nieduży... malowanie jednego pokoju... przyszedł pan w piątek popatrzeć, powiedział, że ma wolne od poniedziałku a potem dopiero na początku grudnia... więc wybrałam opcję "od poniedziałku". Z tym, że od piątku mój małżonek buja się na falach gdzieś pomiędzy Pireusem a innymi Mykonosami, więc jestem z tym sama. Szczęście, że mam dwóch zaprzyjaźnionych chłopów koło siebie co to pomogą jak nie ma własnego chłopa...

Trzecie to właśnie chłopobrak... jedyne "pocieszenie" to to, że u niego choroba morska w pełnym rozkwicie :):):)

a czwarte to oganianie tych wszystkich poza lekcyjnych zajęć, a w mieście korki jak jasna cholera.

Do tego dodam konieczność podjęcia do jutra decyzji czy zmieniam robotę czy nie zmieniam i świadomość, że tym razem to rodzaj decyzji, gdzie obie opcje nie są 100% wygrane... tam ciut lepsza kasa dużo nowych zadań, tu dużo swobody, i ludzie na których mogę polegać (nie na wszystkich rzecz jasna, ale zawsze) i jeden fajny duży projekt poza tym perspektywy zamglone...  naprawdę nie wiem.....czekam na jakies jutrzejsze olśnienie....

 

22:00, kika_73
Link Komentarze (3) »
środa, 14 września 2016
CUDÓW NIE MA!

Wiedziałam to przecież, to nie cuda tu ułuda....

Pani od gimnastyki się pomyliła wysyłając  Zosię na zajęcia we wtorki i czwartki, na których to zajęciach są dziewczynki 8-10 letnie. Zosia powinna chodzić w poniedziałki i środy :) Generalnie zamieszanie organizacyjne było tak ogromne, że Zosia się generalnie wystraszyła i nakłonienie jej do gimnastyki będzie ogromnym sukcesem. I nie ma znaczenia, że całe wakacje o niczym innym nie mówiła, zraziła się i już. A dodatkowo wizja, że w tym czasie mogłaby bawić się z sąsiadeczką, względnie zwisać na huśtawce zwycięża z wizją stania w szeregu na gimnastyce... Spróbuję ją nakłonić, ale Zofijka uparta po mamusi i obawiam się, że muszę coś jej innego znaleźć (BASEN BASEN, krzyczy Zosia na bekstejdżu - wybaczcie, ale uwielbiam pisać angielskie wyrazy po polsku :) 

Julek zachwycony judo! To nic, że jest najmniejszy w grupie, to nic, że jest we wszystkim ostatni, w ciągu 3 treningów udało mi się zostać "maskotką" tych trochę starszych, którzy mu kibicują i klaszczą za każde wykonane zadanie :) Dla mnie bomba! A jego niedowierzanie radość w oczach na widok judoki dla niego - bezcenne!

Zobaczymy czy Olek załapie bakcyl judo, zobaczymy jak będzie się zachowywał na treningu, czy w ogóle zechce...

Miś pojechał dziś bladym świtem na wycieczkę integracyjną do Międzyzdrojów. Jest nieźle kaszlący, więc z duszą na ramieniu go puściłam... 

A ja cóż niespodziewanie wczoraj opiłam się z kuzynką niemieckim winem i było bardzo miło :)

09:08, kika_73
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 września 2016

W zasadzie to powinnam być z siebie dumna. Wczoraj zdałam sobie z tego sprawę, osiągnęłam coś co stawiałam sobie za cel w wychowaniu pierników, szczególnie tych potrójnych. Okazało się, że każde dziecko ma swoje życie ! swoich kolegów, swoje zainteresowania. Nie chciałam traktować ich "hurtowo" no i mam :)

Olo wczasuje się z babcią w sanatorium, Michał ze swoimi kolegami był w parku linowym, Julek po popołudniu był na urodzinach koleżanki z  przedszkola, Zosia miała swoje dziewczyńskie sprawy z kuzyneczką. Choć Zosia czuła się akurat wczoraj najbardziej poszkodowana, gdy okazało się, że impreza w parku linowym jest dla nieco starszawych chłopaków i jej nie biorę!, Kalinka jest koleżanka Julka a nie jej i na urodziny nie idzie. Do tego w końcu każde ma swoje własne wymarzone zajęcia popołudniowe...to, że muszę się przy tym sporo najeździć, no cóż sama chciałam to mam :) i powiem szczerze,  że mimo tych skróconych zajęciami wszelakimi popołudni, to jestem zadowolona.

Dziś jeszcze poświętujemy po sąsiedzku, bo wczoraj urodziny miała nasza Heluśka i już wczoraj nie zdążyliśmy się spotkać...

Co do urodzinowego Misia, to muszę go pochwalić, zajmował się wszystkimi swoimi gośćmi sprawiedliwie i po równo :) Ciesze się, że jest empatyczny i pamięta o swoich poprzednich towarzyskich "błędach" i to jak źle  czuli się przez to jego ulubieni przecież kuzyni. Miś dorósł przez wakacje, wiem to jednej strony enigmatyczne stwierdzenie, z drugiej także dość oczywiste...  ale tak jest. Nie powiem, że "cud mnjód malina" (bo tego to chyba nigdy nie powiem) ale zmienił sie jego stosunek do rodzeństwa. Zaczynają być już właściwymi partnerami w zabawie, żadne nie da sobie w kasze dmuchać. Co więcej Michałowi zdarza się wyłączać maluchom telewizor po to, by wyciągnąć ich na dwór do wspólnej zabawy!!! Ba! zdarzyła mu się powiedzieć: "Szkoda, że nie ma tu Olka!" :)

Ten weekend, to stanowczo dni do zapamiętania :) Bo i plaża , kąpiel w morzu, piach, słońce, błogostan i dynamiczny czas z dziećmi i urodziny z  miłymi gośćmi i świetna atmosferą. Memory, enter.  

10:48, kika_73
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2016
MIŚ LAT 9!!!
No to już powoli nie Miś tylko coraz bardziej Michał. Jego 9 urodziny zapamiętam jako niezwykle miły weekend z plażą w tle oraz fajna urodzinową imprezą. Wprawdzie nie polecam żadnemu z rodziców by podążyć za pomysłem: "urodzinowa imprezka w parku linowym" bo dla rodzica mającego pod opieką 7 budrysów co wiedzą lepiej, jest to spore wyzwanie dla psychiki i mega stres. Ale chłopcy byli zadowoleni! Było mega, epicko i zacnie.... A Miś od tych wszystkich emocji i... kąpieli w Bałtyku dostał lekkiej gorączki. Zobaczymy czy mu przejdzie czy nie... O 9 letnim Misiu postaram sie coś więcej napisać jutro, bo dziś jedyna rzecz o której marzę to moje łóżko...
22:12, kika_73
Link Komentarze (1) »
środa, 07 września 2016
LOGISTYCZNY CUD!

Nie dalej niż w poniedziałek ze słabym matczynym morale zastanawiałam się co muszę skreślić  z dzieciowej listy zajęć popołudniowych, aż nagle stał się cud.

Zosia chciała gimnastykę, Lulu z Olkiem Judo, Mis unihokeja. O ile Mis logistycznie był ok, to judo z gimn. wcale mi się nie zgrywało, bo wychodziło, że mam 10 minut na przejechanie całego miasta.

Wybraliśmy się wczoraj na AWF na gimnastykę, a że nie miałam z kim chłopaków zostawić zapakowałam ich do auta omamiając obietnicą placu zabaw względnie MC. Zaprowadziliśmy Zochnę i mieliśmy iść w długą ale pani poprosiła, by rodzice byli w zasięgu, gdyby dzieci płakały. Chłopcy byli nie pocieszeni. Po chwili zajrzeliśmy do sali naprzeciw a tam... judo. 5 chłopców w wieku 5-9 lat. Zapytałam więc, czy tego małego co stoi za plecami też by pan przyjął... zapytał ile to to ma lat  (takich maluchów raczej tam nie biorą) i wziął go na zajęcie!!! taram! Mogliśmy sobie usiać popatrzeć jak ćwiczą, bez zadęcia jak na gim. Po kwadransie Mis ciągnie mnie za rękaw... mamo a ja tez bym mógł??? Kazałam aby zapytał trenera. Po chwili mam 2 syneczków na macie :)Wyszli uśmiechnięci, zadowoleni i ZMĘCZENI!

I stało się to co było moim idealnym wyjściem, które nie sądziłam że jest w ogóle możliwe:). Wiozę dzieci (narazie trójkę) w jedno miejsce, o jednej porze, na różne zajęcia  i tylko deponuję w różnych salach :) bosko!

byle im się nie odwidziało, bo Zosi na gimnastyce to daję jakiś maksimum miesiąc :)

09:54, kika_73
Link Komentarze (3) »
wtorek, 06 września 2016

Olek bawi z Babcią w Ciechocinku.

Mąż bawi w W-wie. Wczoraj chyba odetchnął  z ulgą. Stuknęło mu 45. Miał tak swój wewnętrzny przesąd, że u niego w rodzinie to facecie albo odchodzą w 44 roku życia, albo już potem żyją i żyją i żyją. Tak więc 44 mu minęło i teraz nie ma wyjścia :)

Ja "bawię się" rozliczając jedną imprezę i planując następną. 

Dzieci rozdane po instytucjach. Klarują się zajęcia popołudniowe. Wtorek i czwartek są tak załadowane, że pękają. W obecnym chaosie komunikacyjnym naszego miasta (remonty w strategicznych miejskich miejscach) nie ma najmniejszych szans by sprawnie przemieścić się pomiędzy punktem A (judo chłopaków) a punktem B (gimnastyka Zosi) w 15 minut :) Pomijając, że w czwartki SI Olka i Logopeda Zochny i Lulka... Trzeba będzie coś odpuścić. Plus taki, ze Misia angielski będzie na ulicy obok :)

Z powodu brak możliwości skolonwania się miałam wczoraj doła, że nie mogę zapewnić moim dzieciom dostępu do "wymarzonych" aktywności. Dobra kończę, bo mam bardzo ambitne pracownicze plany na dziś.

Syndrom ucieczki mi się uaktywnił. Nie mam na nią szans....

09:20, kika_73
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 września 2016
W PONIEDZIAŁEK Z RANA

W związku z początkiem roku szkolnego i paroma sprawami do załatwienia wzięłam czwartek i piątek wolne. 2 dni mnie nie było! I jak dziś zobaczyłam na biurku to co zobaczyłam, to... kawy mi już nie było potrzeba.

Miałam ochotę zrobić w tył zwrot!

Z jednej strony widzę najbliższy rok, że to może być ten czas sporego zawodowego rozwoju i wyzwań, z drugiej strony wciąż nie mogę się pozbyć tej ogromnej chęci wycofania się z zawodowego życia by zająć się... życiem....

 

10:01, kika_73
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 sierpnia 2016
ZOCHA MISTRZYNI FOCHA

Na myśl o okresie dojrzewania tej panny stają mi wszystkie włosy dęba. Foch to nasza ostatnio codzienność, a może nawet 100_razy_dzienność. Chłopaki to są jednak egzemplarze homo sapiens prostsze w obsłudze. Zosia to jeden chodzący FOCH. O wszystko!

Np dziś rano w aucie Julek sobie podśpiewywał wymyślone przez siebie pioseneczki, co tak zirytowało Zosię, ze ciskała się w foteliku jak ryba wyciągnięta z wody. W końcu  kazałam im obojgu zamknąć buzie i powiedziałam: "Zosia jak usłyszę od ciebie jeszcze jednego focha to pozwalam Julkowi śpiewać całą drogę do przedszkola" Zamknęła się.

A wczoraj z rana był foch o ubieranie. Rano było dość chłodno,  "Fruzia" chciała sukienkę na ramiączkach, bez niczego więcej.

Mąż wypalił:

- "Zosia zachowujesz się jak artystka ze spalonego teatru!"

Na to nasz domowy mistrz ripost czyli Julian rzekł z powagą:

- "No ale ten teatr to już się spalił dawno!"

Kurtyna

Poza tym ostatni dzień wakacji, wakacji których dla mnie w ogóle w zasadzie nie było. Natomiast dla Misia o owszem były dość urozmaicone i widzę, jak fajnie (tfu tfu przez lewe ramię)  zmieniły Michała. Jak znajdę chwile to coś o tym napiszę...

12:36, kika_73
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
SMUTNO MI JAKOŚ...

Pracowy maraton za mną. Sobota 8-24, niedziela 8-17. Ponad 30 stopni. Łatwo nie było.

Spięcie całości imprezy kosztowało mnie sporo nerwów i energii. Nie wszystko poszło gładko, na reklamacje zostawiam sobie 7 dni :)  Jednak wygląda na to, że tylko ja sie tym tak przejmuję. Ogarnę kurz poimprezowy i juz następne sprawy czekają w kolejce.

Ostatnie 2 tygodnie był niezły hardkor. Dziś czuję się jak na jakieś podrasowanej środkami uspokajającymi melisce... Powietrze zeszło.

 

Wczoraj była nasza rocznica ślubu.. 12. Obiecałam sobie, że od przyszłego roku nie będę pamiętać o tej dacie, nie będzie mnie ona obchodzić. Skoro nie specjalnie obchodzi ona mojego męża, to dlaczego miałaby obchodzić mnie. Mój mąż do romantycznych nigdy nie należał, raczej tych pragmatycznych. Posprzątał, ugotował obiad, zaopiekował się dziećmi, śwince wymienił trociny, suszarkę do ubrań zakupił i nowy płot... czego ja jeszcze od niego mogę chcieć (mogę coś jeszcze od niego chcieć? powiedzcie)....  tak czy inaczej było mi smutno, pewnie sobie nawet pozwolę na jakąś fontannę łez... ale ogarnę się i już nigdy mi z tego powodu smutno nie będzie.

Z ciekawostek... dostałam kolejną propozycję pracy.... he he no miło, że ktoś o mnie pomyślał. Bardzo prawdopodobne, że z niej nie skorzystam...

Poza ty widzę jak z miesiąca na miesiąc coraz to nowe życiowe doświadczenie kształtuje mnie, formuje mnie i powoduje, że dojrzewam i mądrzeję. Ciekawe czy jest granica tego mądrzenia???? Może demencja starcza???  Chyba wezmę za pisanie, bo jest o czym....

 

15:34, kika_73
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 158