Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
środa, 20 września 2017
PRZYPOWIEŚĆ O 2 WILKACH

Wczoraj miałam niemal całe popołudnie z Misiem na wyłączność. Dużo rozmawialiśmy... mój syn jest świetnym obserwatorem i rozmówcą. Zaczął pytać jak to jest, że na jednym ramieniu siedzi aniołek a na drugim diabołek.

Przytoczyłam mu więc indiańską przypowieść o 2 wilkach. Bardzo mu się spodobało. Wczoraj Miś bardzo starał się karmić dobrego wilka...

I ja też postanowiłam przestać karmić złego wilka, bo nawet nakarmiony kąsał mnie bardzo przez ostatnie 2 tygodnie. Będę się bardzo starać, żeby zdechł z głodu.

Poza tym Miś póki co MEGA ZADOWOLONY!!!!!

I z lekcji w 4 klasie (doszłyśmy z mamą, że w końcu coś bardziej interesującego, "mamo! przyroda jest SUPER!!!") Pewnie, że łatwo nie będzie, ale póki jest entuzjazm i motywacja damy radę.

i z codziennych treningów (choć powłóczy nogami, ja też się ciesze, bo treningi w ramach aktywności szkolnej!)

i z popołudniowej piłki wodnej ("Mamo było Zajeb... tzn super!"). Ponoć ma potencjał! choć czy będzie chciał go wykorzystać, to inna sprawa.

Tak więc póki co pozytywnie!!!!  I tego się trzymajmy :)

ps i pogodę tez mamy SUPER!!! serio!!!

10:05, kika_73
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 września 2017
ZŁE EMOCJE

No cóż miałam napisać manifest do korporacyjnych działów PR HR, ale wiem, że ich cele są zgoła odmienne od moich i nie ma w tym moim proteście żadnego sensu, a wręcz pewnie wzbudziłoby uśmieszek satysfakcji... 

Otóż:

Zastanówmy się, co jest nagrodą, za niemal ciągły pobyt poza domem w ciągu roku, za siedzenie przy kompie wieczorem i bycie duchem nieobecnym? no co? Oczywiście kolejny wyjazd!

Małżonek  w ramach podziękowania za dobre sprawowanie udał się w bardzo atrakcyjną "podróż służbową", ponad tydzień w słońcu 2,5 godziny lotu na południe od domu. Nie pierwszy zresztą raz... kto by przy zdrowych zmysłach odmówił?! NIKT! Zawsze jakoś przechodziłam nad tym do porządku dziennego, choć i wcześniej mi to doskwierało, ale w tym roku nie daję rady przejść spokojnie nad tym faktem....

Najtrudniejsze jest dla mnie to, że tylko ja - czepiająca się żona - ma co do tego jakieś "wąty". Wciąż dziwi mnie to, że nikt nie wpada na pomysł, aby zamiast powyższego, nie zorganizować wspólny wyjazd rodzinny, albo obowiązek deponowania telefonu służbowego i laptopa na czas rodzinnego urlopu... Tak wiem z jednej strony mrzonki i korporacja ma w dooopie,  z drugiej to problem męża nie potrafiącego odseparować się od pracy w czasie urlopu... Trudno mi już przeprowadzać kolejne rozmowy na ten temat, choć robię to wciąż i wciąż i już po każdej takiej rozmowie mówię sobie,  że to ostatnia....

Tak czy inaczej... jestem pełna już nawet nie złości i wścieku a raczej żalu i smutku. Bo zastanawiam się w tej sytuacji czy to oznacza, że ja nie zasłużyłam? Mam żal, że nie wziął pod uwagę, by odmówić (tak tak kto przy zdrowych zmysłach...); Czuję się po prostu opuszczona w codziennej gonitwie związanej z obowiązkami szkolnymi i pozaszkolnymi... Mam też postanowienie... w przyszłym roku tydzień dla siebie, bez wyrzutów sumienia i zastanawiania się czy dadzą sobie radę itepe. i organizowania logistyki. A swoją drogą zawsze mnie rozśmiesza, że gdy zdarzy mi się wyjeżdżać mąż bierze sobie URLOP by ogarnąć sprawy!!! i babcia też!!!  Gdybym miała brać urlop na wszystkie jego wyjazdy.... hi hi hi

Tak więc nie myślę z czułością o wypoczywający mężu, któremu się należy... a raczej kipie na myśl o tym, że wpieprza krewetki zamiast schabowego i wystawia twarz do ciepłej bryzy, gdy ja marznę w nogi....

Tak wiem, że inni mają gorzej, wiem, że są rodziny gdy facet wyjeżdżą na miesiąc lub dwa.... ale niestety nie mogę zdobyć się na empatię... wybaczcie, że nie jestem wyrozumiałą żoną...

12:12, kika_73
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 11 września 2017
10 LAT

 



Niemal dokładnie 10 lat temu... 18.53 pojawił się niespodziewanie w naszym życiu maleńki (1770 gramm) człowiek... choć nie jest doskonały ("prototypy" tak czasem mają) to przecież jest doskonały.  Sto lat synu!!!



18:50, kika_73
Link Komentarze (3) »
czwartek, 07 września 2017
PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY

próbuję ogarnąć....

Miś codziennie 8-14 i w tym po 2 lekcje treningów

Maluchy 3 raz na 8.00 i 2 razy na mniej więcej 12.00.

Koło środy wszyscy zmęczeni na maxa....

Miś choć prawie nie mógł się ruszyć, skusił się wczoraj na "przebieżkę" z sąsiadem (Kuba lat 15  to autorytet w kwestiach sportowych!!!). Jakieś 4 km. Zmokli totalnie, banan na twarzy :)

Maluch wczoraj skończyły o 16.00. Przez godzinę się kłócili, zanim nie dostali jedzenia!!!

Olek odreagowywał miotając się od ściany do ściany, ale potem zapadł się w budowanie Hero Factora i był totalnie niedotykalski. Nie dogadują się z Zosią, która potrafi być złośliwa i nie ustępuje na krok. Julian... (uwielbiam tego gościa) stara się być negocjatorem, próbuje przemówić obojgu do rozumu,  ale także nie przepuści, szczególnie jak ktoś mu coś (np klocki) zabiera spod nosa...

Wszyscy są póki co przejęci i podoba im się chodzenie do szkoły. Martwiłam się o maluchy, które trafił do szkoły, której budynek pamięta początek XX wieku. Czy nie przerażą ich te wielkie korytarze, schody i duch historii w każdym kącie. Ale gdzie tam! odnalazły się, zafascynowane opowiadają: "mamo a ty wiesz co mamy w podziemiach?!!!  bibliotekę!! i toalety!!!"

Na razie więc ok. Na razie (jeszcze 2 tygodnie) to ja pracuję po 4 godziny dziennie, ale po 20.września będę kwitła bite 8 godzin.... mam nadzieję, że nasza niania ogarnie się do tego czasu z eskortowaniem maluchów do lub ze szkoły gdy ja nie będę mogła.

Zajęcia popołudniowe póki co nie ruszone, musimy umieścić gdzieś terapię Olka i logopedę dla Jośki, sobotni basen, no i ponoć judo .... pomyślę o tym jak okrzepnę z życiem w wersji podstawowej

Może pójdę sprawdzić totolotka, bo wysyłałam....

ps. czy ja coś ostatnio mówiłam, o tym, że tęsknię za wrześniem i za tym, że plan lekcji dzieci układa nam życie.... miałam chyba jakąś chwile niepoczytalności....

09:26, kika_73
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 września 2017
I POSZLI....

dzieci poszły do szkoły...

Mis do nowej sportowej klasy, niestety w składzie z pewnym chłopcem od którego sądziliśmy, że się uwolniliśmy.... ale cóż duża dawka treningów mam nadzieję, że wszystkich utemperuje :) Miś zadowolony, "podjarany" ale i zdenerwowany. Wczoraj rozpłakał się za kotem, którego mieliśmy 2 lata temu i nam go ukradli. Za niecały tydzień ma urodziny i strasznie mu zależy na koleżeńskiej imprezie... (mi wręcz przeciwnie... :)

Maluchy wczoraj ok. Dziś widziałam lekką tremę, ale posiadanie własnych "kanapówek" z kanapkami z srebrnej folii, cukiereczkami i ładnie ułożonym bananem dawało im poczucie, że idą na piknik co najmniej....

Ja na razie na połowicznym urlopie próbuję to wszystko jakoś ułożyć, sobie i im... tym bardziej, że męża wcale nie będzie więcej niż do tej pory...

Najchętniej wzięłabym taki półroczny urlop... marzy mi się bardzo....

poza tym spaćććććććććććććććććć mi się chce....

09:21, kika_73
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 sierpnia 2017
OD JUTRA URLOP...

Jutro kierunek Sianożęty... tia... pogodziłam się, że urlop będzie raczej jesienny niż wakacyjny... 

Moje postanowienie jest jasne, za rok o tej samej porze Chorwacja... Różnica 10st. Celsjusza i brak opadów jest wystarczająco  przekonywującym argumentem i nawet demonizowanie podróży z naszymi dziećmi nie jest w stanie tego przebić. Podróż z dziećmi (żeby było jasne) demonizuje mój mąż szukając wymówki, żeby gdziekolwiek jechać z nami....

Swoją drogą mąż wciąż na drugim końcu kraju , może dojedzie do wieczora...coraz mniej go w naszym życiu, a ja coraz częściej nucę: "są dwa światy i nas jest dwoje...."   https://www.youtube.com/watch?v=zRXLvwDILpY

"Źle się dzieje w państwie duńskim..." jak mawiał klasyk.  Nie jestem dobrze nastawiona do tego wyjazdu ale też  bardzo pragnę, aby dzieci mówiąc o wakacjach miały dobre, inne wspomnienia niż przedszkole wakacyjne...

Choć w tym roku boję się strasznie tego roku szkolnego, to w zasadzie trochę już tęsknię za wrześniem, grafikiem kto, gdzie, kiedy... kiedy nie masz czasu na myślenie, bo musisz zdążyć na czas i nie pomylić dzieci i miejsc przeznaczenia...

Tak więc póki co wracam do ostatnich pracowych zadań, ale myślami jestem już przy pakowaniu walizek...

 

08:29, kika_73
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
TO UCZUCIE...

czy znacie to uczucie....

gdy jest coś do zrobienia, ważnego, jakiś tzw. projekt, pracujecie nad tym powiedzmy miesiąc. Rwiecie sobie włosy z głowy. Jesteście bliscy depresji, i niewiary we własne siły i umiejętności, pytając siebie, "co ja tutaj robię". Wysyłacie co sprawdzenia ważnej osobie, po czym najchętniej wyłączylibyście telefon, by nie słyszeć tej druzgocącej krytyki... i dostajecie maila! "wszystko jest ok, zaakceptowane"...

to z jednej strony spada ci ten kamień z serca i jest wielkie uffff, banan na twarzy i życie znowu jakby bardziej przyjazne i kolorowe!!! i oddycha się jakby bardziej pełną piersią.

z drugiej ten mały szatan z tyły głowy szepcze: "tylko tyle? k..wa? miesiąc męczarni, stresu, butelek  wina wypitych przy wieczornym ślęczeniu przy kompie, a on pisze ci 4 słowa? a gdzie do cholery czerwony dywan, szampan i klepanie po plecach przy wszystkich współpracownikach?!" .......... cała nadzieja, że wyciąg bankowy zrobi się przez to jakby przyjemniejszy

:)   

22:47, kika_73
Link Komentarze (9) »
środa, 16 sierpnia 2017

Czułam się przez chwilę, jakby mój wymarły blog dopadły jakieś nieznane mi siły...  jak sądzę nuda wiejąca z bloga powinna ich stanowczo zniechęcić. :) Flirt - słowo znane  i często używane w praktyce kiedyś, teraz zupełnie zapomniane i w zasadzie przerażające mnie. Tak tak miałam okazję do tzw flirtu, podszytego dwuznacznym dowcipem i.. wycofałam się... chyba ze strachu, wystraszyłam się, że ktoś na końcu zakpi sobie ze mnie zamiast uśmiechnąć się i kulturalnie pójść każde w swoją stronę... kiedyś tego tak nie analizowałam....

Tymczasem wczoraj byliśmy całą ekipą  w ZOO w Berlinie. Bossze jak mi tych moich, naszych wypraw do Berlina brakuje... Pogoda dopisała, aż za bardzo, towarzystwo było fajne (bo my jechaliśmy autem, a grupa była przedszkolna autobusikiem). Zoo znamy i lubimy, dla mnie jest akurat, nie za duże nie za małe... Julian czuł się tam jak u siebie (byłam tam z nim 2 miesiące temu). Olek był już na końcu zmęczony i z przez to zirytowany, ale dał radę. Niestety droga powrotna i zachowanie Olka w aucie , bardzo nadszarpnęły nasze dobre nastroje. Julian chciał zwiedzać i zwiedzać i zwiedzać i sprawdzać co za rogiem... (tą ciekawość w nim kocham ponad jego ciągłą potrzebę robienia sobie jaj). Zosia miała koleżankę, więc sprawa załatwiła się sama :). Miś miał Oskara (mojego chrześniaka) z którym się notorycznie szturchali, ale żyć bez siebie nie mogą. Te stare konie czasem są nie do zniesienia i ich głupie śmiechy, kiedy masz wrażenie, że gówniarze ze wszystkich (z ciebie też) drą łacha, że ci starzy to tacy głupi i upierdliwi. 

Dygresyjka: A wieczorem ten gnom mój syn przyszedł i "mamusi pomóż!" Miś stracił (własnoręcznie) kolejnego mleczaka, on sobie wyrywał, ale ja musiałam patrzeć, wspierać  okładać lodem i tamować krwotok....  

Wracając do wyprawy do Zoo. Mąż skupił się na dozorowaniu i nie wiem (nie sądzę nawet) czy miał z  tego wyprawy jakąkolwiek przyjemność. A ja próbowałam to wszystko posklejać, żeby wszyscy mieli dobre wspomnienia, nie wiem czy mi się udało.

Za tydzień z małym okładem urlop, prawdopodobnie samotny, z dziećmi rzecz jasna...

09:06, kika_73
Link Komentarze (7) »
wtorek, 08 sierpnia 2017

być może do końca nie wiem czego chcę... ale coraz mocniej uświadamiam sobie czego nie chcę....

08:09, kika_73
Link Komentarze (19) »
wtorek, 01 sierpnia 2017
PUNKT WIDZENIA
Zosia ma zapalenie oskrzeli. Jesteśmy u lekarza i od razu załatwiam sobie gadkę co dziecko może a co nie, bo basen kusi miemilosiernie. Dochtore mówi wiec: woda ewentualnie do kostek, nie szaleć, siedzieć spokojnie w cieniu. Po wyjściu Zosia komentuje: "będę siedziała w kole w basenie, w tym miejscu gdzie krzaki zasłaniają słońce...". Ponieważ niania ma "wyjezdne", ja niechcący mam kilka dni L4 na Zochne... I czuje sie troche jak na urlopie pomijając podawanie leków i odganianie od basenu...
17:05, kika_73
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 165