Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
SMUTNO MI JAKOŚ...

Pracowy maraton za mną. Sobota 8-24, niedziela 8-17. Ponad 30 stopni. Łatwo nie było.

Spięcie całości imprezy kosztowało mnie sporo nerwów i energii. Nie wszystko poszło gładko, na reklamacje zostawiam sobie 7 dni :)  Jednak wygląda na to, że tylko ja sie tym tak przejmuję. Ogarnę kurz poimprezowy i juz następne sprawy czekają w kolejce.

Ostatnie 2 tygodnie był niezły hardkor. Dziś czuję się jak na jakieś podrasowanej środkami uspokajającymi melisce... Powietrze zeszło.

 

Wczoraj była nasza rocznica ślubu.. 12. Obiecałam sobie, że od przyszłego roku nie będę pamiętać o tej dacie, nie będzie mnie ona obchodzić. Skoro nie specjalnie obchodzi ona mojego męża, to dlaczego miałaby obchodzić mnie. Mój mąż do romantycznych nigdy nie należał, raczej tych pragmatycznych. Posprzątał, ugotował obiad, zaopiekował się dziećmi, śwince wymienił trociny, suszarkę do ubrań zakupił i nowy płot... czego ja jeszcze od niego mogę chcieć (mogę coś jeszcze od niego chcieć? powiedzcie)....  tak czy inaczej było mi smutno, pewnie sobie nawet pozwolę na jakąś fontannę łez... ale ogarnę się i już nigdy mi z tego powodu smutno nie będzie.

Z ciekawostek... dostałam kolejną propozycję pracy.... he he no miło, że ktoś o mnie pomyślał. Bardzo prawdopodobne, że z niej nie skorzystam...

Poza ty widzę jak z miesiąca na miesiąc coraz to nowe życiowe doświadczenie kształtuje mnie, formuje mnie i powoduje, że dojrzewam i mądrzeję. Ciekawe czy jest granica tego mądrzenia???? Może demencja starcza???  Chyba wezmę za pisanie, bo jest o czym....

 

15:34, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 sierpnia 2016
CZEGO CI BRAKUJE?

Sąsiadeczka na moje jakieś tam narzekanie, powiedziała do mnie: "ej kobieto! co ty chcesz, przecież masz wszystko!"

No i chciałam się obruszyć, już otwierałam buzie, żeby wyliczyć to wszystko czego mi brakuje, ale się zamknęłam... to stwierdzenie chodzi za mną od paru ładnych dni. Czy mogę powiedzieć, że wszystko mam? Nie! pewnie nie mam wszystkiego! Ale mam dużo! I nie chodzi tu wyłącznie o sprawy materialne, w zasadzie chodzi mi bardziej  o tą sferę niematerialną, o poczucie szczęścia (które z gruntu jest subiektywne i ulotne).

Mam jedną taką rzecz, której mi brakuje.... ale nie powiem.

A czego brakuje wam, oprócz kasy i czasu...???

10:15, kika_73
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
W PUNKCIE WYJŚCIA
Chyba wiem co czują sportowcy, którzy pojechali do Rio, ba! byli faworytami a na ostatniej prostej wyskoczył jakiś czarny koń i zostali z niczym.... No cóż pracę marzenie, z propozycją której pracodawca sam do mnie przeszedł, dostał ktoś inny. Jest mi przykro, ale jakoś szybko się ogarnęłam...
22:47, kika_73
Link Komentarze (3) »
niedziela, 07 sierpnia 2016
DYLEMATY....

Wyobraźcie sobie taką sytuację.

Dostajesz propozycje pracy. 2 razy lepiej płatną, gdzie będzie możliwość spotkania ciekawych mądrych ludzi, organizowania ciekawych wydarzeń, rozwój w każdym kierunku niemalże. Do tego wracasz do posługiwania się obcym językiem, bywasz w fajnych miejscach. Jedyny myk to ten, że 2 doby w tygodniu nie ma cię w chacie....

Co robi facet...? Mówi yes yes yes, a jego proces decyzyjny nie kala żadna wątpliwość.

Co myśli kobieta? Myśl.... Boszzeeee 2 dni? Jak oni sobie poradzą, czy nie zaniedbam ich? Czy to nie zaważy na ich poczuciu bezpieczeństwa? Czy nie posypie im się życie, ich pewność siebie? Jak Lulek zniesie 2 wieczory bez mamowego przytulenia? Tak wiem, nie zostają same, jest tata, który jest przecież pełnoprawnym rodzicem, ale to ja jestem ich stabilizacją, to ja jestem zawsze pod ręką, to ja jestem mistrzynią domowej logistyki!

Czy mi wolno postawić na siebie? Czy w zasadzie powinnam już wyłącznie stawiać na dzieci i ich rozwój. Emocje we mnie są skrajne... Że przecież ostatnie niemal 10 lat było dla nich, może czas teraz na mnie? Czy może powinnam zostać w tym swoim pierdzidołku, robić to co robię, frustrację zdusić w zarodku. Być do dyspozycji... Może taka moja rola, taka jest mi przeznaczona....

22:31, kika_73
Link Komentarze (6) »
piątek, 05 sierpnia 2016
OLEK O PORANKU

Byłam jeszcze na górze, gdy na dole usłyszałam brzdęk jakichś butelek, na szczęście nie był to dźwięk pobitego szkła! I słyszę z dołu radosne wołanie Olka:

-mamo mamo! będziemy mieli więcej wody!!!

Nogi ugięły mi się lekko, bo doprawdy moja wyobraźnia nie jest w stanie ogarnąć niektórych scenariuszy, a logika czasem również czasem nie ma zastosowania w pomysłach dziecięcych. Ale zachowałam resztę zimnej krwi i  nie ruszając się ze szczytów schodów pytam Olka, co miał na myśli. A on na to:

- mamo zobacz jak mocno pada deszcz, będziemy mieli więcej wody w basenie, hurrrrrra!

kurtyna!

 

11:17, kika_73
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 sierpnia 2016
MISIOWY CHALLANGE

W niedzielę obiecałam, że jak będzie chciał to w środę zajadę do niego na kolonię. Miś chciał, kuzynka się dołączyła jadąc w odwiedziny do córki na tej samej kolonii.

Przyjeżdżamy, a Misia zastałam bosego i w koszulce podczas gdy reszta była jakby bardziej odziana i obuta :). I Mis mówi do mnie tajemne słowo CZELENDŻ!!! Mówi coś o pływaniu przez pól jeziora i o biegu, a że było już po kolacji to nie za bardzo rozumiałam jakie pływanie tuz przez zmrokiem w jeziorowej otchłani ....

No cóz okazało się, że maja ów CZELENDŻ, czyli około 400 metrów pływanie i 500 metrów bieg....  ponieważ było około godz. 20, i wcale nie było ciepło szczerze powiedziawszy uznałam to za dość ekstremalne.... ale dzieci nabuzowane przez i po, wszystko było bardzo profesjonalnie zorganizowane, obstawione na wodzie, po dotarciu do mety gorąca herbata, ręczniki, nakaz natychmiastowego przebrania, nagrody, medale! 

Miś był 16 w całej kolonii i 3 w swojej grupie wiekowej! Tatuś poinformowany smsem - dumny!

A my czując się już w zasadzie niepotrzebne... pojechałyśmy do domu....

14:57, kika_73
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 01 sierpnia 2016
KOLONIJNY MIŚ

Byliśmy wczoraj odwiedzić Misia na kolonii... nie miał czasu dla nas :) właśnie wracał z żaglówki (sam sterował!!!)  i leciał na disco - ognisko. Usłyszeliśmy tylko: "tatusiu a czy my możemy kupić sobie taką łódkę? bo chyba połknąłem bakcyla!" 

Generalnie bakcyl chciałby, żebym zostawiła mu te słodycze, które przywiozłam i spadała :)  Chodzi goły i bosy, w jednych gaciach, ale zadowolony. 

Coś mi się wydaje , że do domu wróci mi inny człowiek....

 

08:21, kika_73
Link Komentarze (4) »
piątek, 29 lipca 2016
ZA GŁOŚNO...

wypowiedziałam słowo "off-festival"

Zanim zdążyłam zapytać mamy czy może zostać z maluchami i zanim dowiedziałam się, że jedzie na plener malarski i na wernisaż zdążyłam wykreować sama sobie wizję dwóch dni poza domem  pośród fajnej imprezy ze spotkaniem z fajnymi muzykami włącznie. Teraz ganię sama siebie za własną głupotę, za niepotrzebne uniesienia i ekscytację i niestety łzy żalu poleciał mi po policzkach. To trochę tak jak idziesz po wymarzone buty a ktoś właśnie sprzątną ci sprzed nosa twój rozmiar...

09:15, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 lipca 2016

Mis jedzie dziś na kolonię :) 10 dni do następnej niedzieli:) w sumie całkiem niedaleko :) ale jak na pierwszy samodzielny wyjazd w zupełności wystarczy. Zastanawiamy się po cichu czy wytrzyma, ale zastosowaliśmy proceder przekupstwa, więc może się uda :)

bo ja mam plany na przyszły weekend :) w ten weekend pracuję, ale w przyszłym...dzieci małe z babcią i ciocią a my...  tak cichuteńko wypowiadam słowo... off-festival.... żeby nie zapeszyć

08:44, kika_73
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lipca 2016

Trudne decyzje wciąż się ważą. Ze względu na czas urlopowy coś na 100% będzie wiadomo dopiero w połowie przyszłego miesiąca. Ostatnio nie opuszcza mnie przemożna chęć zagrania niektórym na tzw nosie. Wiem niewiele ma to wspólnego z pokorą, słowem tak ważnym w moim życiu, za to z pychą i owszem.... pewnie po nosie dostanę ja, ale na razie napawam się wewnętrznie ta wizją :)

W domu, mąż powrócił późnym wieczorem a dziś znów zniknął o 6.05. Najważniejsze, że był.

W domu od wczoraj mam dodatkowe dziecko, mojego chrześniaka... mój Miś zdurniał, popisuje się bardziej niż zwykle.... Zosia w rozpaczy, że Michał się z nią nie bawi, chłopaki biegają za kuzynem i patrzą mu w oczy oczekując na łaskawy gest... mam nadzieję, że dziś sytuacja się unormuje :)

Pogoda nas nie rozpieszcza, przydomowy basen kusi, a ja nie pozwalam z niego korzystać. Mamy natomiast nowy plac zabaw.

Uwaga chwalę się :) 

 

 

 

w międzyczasie doszły jeszcze dwie liny i drabinki. i dzieci mam jakby z głowy.... :)

10:39, kika_73
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 157