Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
piątek, 14 kwietnia 2017
ŚWIĄTECZNIE
Zosia powoli odzyskuje słuch, co odnotowałem dziś rano komentując coś nad jej głową i sądząc ze nie słyszy. Olek z cierpliwością znosi kolejne badania w PPP a dziś EEG głowy, Julek uwielbia sprzątać a Miś się stara i to musi mi narazie wystarczyć. Lulek i Jośka czytają po trochu, Olek tez deklarował chęć nauki. Julek czyta jakby odkrywał nowy ląd, Miś natomiast traktuje każdą lekturę jak dopust Boży. Kochani życzę wam wszystkiego najlepszego na te święta, jakiegoś małego cudu, a szczególnie cudu bycia razem, bo przynajmniej my mamy w tym względzie deficyty... WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
15:18, kika_73
Link Komentarze (6) »
wtorek, 11 kwietnia 2017
CHORY JULEK ;(

Julek chory :(

Ostatnio jakoś więcej choruje...

od jutra mam opiekę, bo niania wyjeżdża na święta i nie mam z kim go zostawić. Będziemy piec mazurki czy co tam....

14:33, kika_73
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
:)

z 2 tygodniową obsuwą dotarliśmy w sobotę z Misiem do pani krawcowej żeby odebrać albę. Już po cichu bałam się, że może komuś ją opchnęła... 

Próbuję wygenerować trochę świątecznego nastroju, ale nic mi nie idzie. Chatę posprzątał mąż w tamtym tygodniu i teraz ogarniamy tak z wierzchu. Trzeba jakiś pasztet upiec czy coś... i białą kiełbasę kupić. Żurek? Najważniejsze są jaja... ciekawe i koszyczków przyjdzie mi w tym roku przyszykować...

brakuje mi oddechu, paru dni urlopu..

W sobotę musieliśmy uzupełnić braki obuwnicze... w sumie zakupiliśmy 6 par obuwia!!! masakra jakie to było męczące!!!  Zakupiliśmy też (przy wsparciu babci) 3 nowe rowery, dla Misia, Zochny i Julka. Olek, który nie jeździ na rowerze dostanie nówka funkiel hulajnogę i (jeśli się zdecyduje) będzie korzystał z bmx którego mamy na stanie.

Jeszcze nie dopadło nas komunijne szaleństwo, aczkolwiek rozsądnych spodni dla Misia wciąż nie posiadam :) Z "gajerka" zrezygnowaliśmy, bo pod albę założymy jakiś biały t-shirt lub z długim rękawkiem i git.  Catering i obsługa jest zamówiony a ponieważ impreza będzie ogrodowa to jedyny problem jaki nam doskwiera to ewentualna pogoda....

poza tym jesteśmy trochę obsmarkani, trochę głusi, kolejne zderzenie z ppp wciąż zadziwia a życie jakoś toczy się dalej wyznaczane popołudniowymi zajęciami i dziecięcymi fochami...

 

13:28, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 06 kwietnia 2017
BUL BUL BUL TONĘ....

Kurde jak ja jestem zmęczona.... wczoraj po pracy, pojechałam na terapię  po Olka (dokąd zawiozła go babcia), w tym czasie babcia pojechała po Zosie i Julka. Zjechałyśmy się w domu. W tym czasie niania zawiozła Misia na unihokeja. W domu zjadłyśmy szybko obiad i poleciałam z Zosią do foniatry (Zochna wciąż przygłucha). Zrobiłyśmy badanie, ale miałyśmy godzinę czekania na doktora bo ten jadąc z Poznania utknął gdzieś w korku. W między czasie pojechałyśmy po Misia i odtransportowałyśmy go do domu. Potem wróciłyśmy na wizytę. Okazało się, że Zosię trzeba leczyć alergicznie... szukam więc alergologa, który ze mnie nie zedrze a załatwi to w cywilizowany sposób bez czekania w ciasnej poczekalni przez 2 godziny jak było z Olkiem.

Wróciłyśmy do domu byłą 19.30. Ogarnęliśmy się i poszliśmy spać. padłam razem z nimi o 21.

Dziś Olek na 14.00 do PPP. Wiezie go babcia, ja go odbieram, a mimo to ja muszę urwać się z roboty... Takich spotkań czeka nas w najbliższym czasie około 6-8, w zależności od tego jak Olek będzie współpracował. Wszystkie w czasie godzin pracy... (pracy w chwili obecnej na okres próbny!!!). Czasem myślę, że gdyby mi tej umowy nie przedłużyli to zrobiliby mi przysługę, bo wciąż kołacze mi się, żeby rzucić wszystko (w sensie robotę) w cholerę. Gdyby nie kasa....

Nie wyrabiam się i irytuję jak szlag. Dodatkowo wszyscy, którym mówię, gdzie posyłam dzieci do szkoły kręcą głową cmokając oj oj oj. Tylko, że ja muszę wesprzeć Olka, a tylko szkoła, która jest lekko wątpliwej okolicy ma jakiekolwiek doświadczenie w takich Olkach i chęć współpracy z nimi.... poza tym patrząc na klasę Misia, dochodzę do wniosku, że najważniejszy w klasach 1-3 jest NAUCZYCIEL!!!!  a nie mury (ponure) i okolica (mętna).    

Od 2 tygodni próbuje odebrać albę od krawcowej ( ma otwarte do 16 na drugim końcu miasta).

Popadam w otchłań....

09:41, kika_73
Link Komentarze (2) »
wtorek, 04 kwietnia 2017
LET`s START

rozpoczynam dziś (obawiam się) batalię z PPP o wydanie orzeczenia o kształceniu specjalnym... o tym, żeby a) wydali, b) wydali z odpowiednimi zapisami.

Trzymajcie kciuki, żeby mi zanadto nie skoczyło ciśnienie...

08:31, kika_73
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 kwietnia 2017
:)

ponieważ mój wpis podsumowujący miesiąc z życia w nowej robocie został pożarty bez ostrzeżenia powiem więc że jest ok i jestem w zasadzie pod każdym względem zadowolona z podjętego kroku. Ludzie spoko, finansowo spoko, robota spoko (choć jeszcze trochę bardziej się wdrażam niż mam własne zadania, szef ok, miejsce ok).  Jedyny minus dotyczy utraty swobody i literalnych 8 godzin pracy... wiem wiem jęczę.

Wszystko jest fajnie tylko, że wciąż nie opuszcza mnie poczucie (proszę nie zrozumcie mnie źle) tracenia czasu, tego życiowego. Że powinnam być gdzieś indziej, robić coś innego. Gdybym była nauczycielem, to byłby idealny czas na roczny urlop tzw na podratowanie zdrowia... Gdzieś poczucie umykającego życia mnie nie opuszcza.

Wczoraj zaskoczył mnie mój brat. Oczekując na drugiego potomka przejął większość zadań przy tym starszym, a ja poprosiłam, żeby asystował Zosi w parku linowym, bo nie chcieli pozwolić jej samej wejść. Powiedział: "Nie ma sprawy, bo wiesz ja lubię dzieciaki i mógłbym z nimi spędzać cały czas". Przez chwilę to zazdrościłam jego żonie takie męża... i byłam dumna, bo przecież przyłożyłam w dużej mierze rękę do jego wychowania :) Chcę wierzyć, że mój mąż, który kocha nasze gady bez dwóch zdań, jest zrobić dla nich dosłownie wszystko, też LUBI Z NIMI BYĆ!!! bo czasem, to zastanawiam się co by było, gdyby na chwilę wymazać u niego poczucie obowiązku...     

Poza tym... wiosna panie... dzieci szaleją z sąsiedzkim psem i już nie wiem czy to ja powinnam płacić sąsiadce za wybiegane dzieci, czy też ona mi za wybieganego psa...

11:21, kika_73
Link Komentarze (4) »
środa, 22 marca 2017
F 84.1

Ten tajny kod to jednostka chorobowa: autyzm atypowy. Przeczytawszy opis sama nie wiem czy mam się z tym zgodzić. Dziwnym trafem jakieś 2 lata temu dostałam papier, że autystykiem to Olek NA PEWNO!!! nie jest. Więc co? Jak to zrozumieć? inaczej diagnozuje się u nas w mieście wojewódzkim a inaczej w stolicy?? Tak czy inaczej ...

Trzymam w ręku zaświadczenie lekarskie i z jednej strony  to cieszę, że mamy tą cholerną diagnozę, że wiemy (albo mamy nadzieję, że wiemy) co dalej robić. Że w przypadku problemów z np zachowaniem Olka nie muszę się mętnie tłumaczyć wijąc jak piskorz, tylko powiedzieć odwalcie się ode mnie i od dzieciaka, bo Olo ma autyzm i jak na swoją dysfunkcję to zachowuje się jak anioł.

Choć równocześnie nie zamierzam go ani rozgrzeszać i mu pobłażać, o co to to nie!!!  Uważam, że wymagania powinien mieć takie jak inne dzieci, ale należy załączyć dozę wyrozumiałości, że nie ze wszystkim jest sobie w stanie poradzić tak jak inny dzięć .

Trochę się czuję przytłoczona wizją, że Olek może mieć problemy w przyszłości z takim zwykłym funkcjonowaniem...., że np. nie pojedzie na kolonie, czy przezwyciężę w sobie chęć chronienia go przed światem, i świata przed nim :). Mąż dość brutalnie przywołał mnie do porządku, ze autyzm to za przeproszeniem nie rak! że można z tym żyć.

Czekają nas jeszcze spotkania w naszej PPP, bo to oni wydają orzeczenia o kształceniu specjalnym... czeka nas orzeczenie o niepełnosprawności. Czeka mnie rozmowa w szkole z panią dyrektor... zobaczymy jak ona zareaguje na wieść o dziecku z kształceniem specjalnym... 

Czeka mnie jeszcze parę innych decyzji... Czy np konieczne będzie zredukować moje życie zawodowe, żeby Olkowi możliwe dużo teraz pomóc, czy, jeśli okaże się to konieczne, to będzie możliwe, i czy szef (nowy szef!) będzie chciał być wyrozumiały. Mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia chciałabym także powalczyć na polu rodzicielskie samopomocy w naszym mieście, żeby nie musieć chodzić jak dziecko we mgle.... kurcze chciałabym się też podszkolić w tych obszarach... ale w okolicy pustka w tym względzie...a W-wa daleko mimo wszystko.

Jednym z plusów tego wyjazdu to możliwość trochę  pobycia we dwoje, pogadania... strasznie potrzebujemy tego czasu tylko we dwoje...  i babcia była dzielna z czwórką gadów na pokładzie...

10:34, kika_73
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 20 marca 2017

Dziś popołudniu ostatni wyjazd do W-wy. Jutro Olkowa diagnoza. I nie to, że życie nam się nagle zmieni, bo ono zmieniło się już dla mnie po ostatniej wizycie, kiedy padły słowa kształcenie specjalne, orzeczenie o niepełnosprawności oraz że  Olek bez wsparcia w szkole nie da sobie rady....

W ten tydzień sporo rzeczy spraw sobie (tak myślę) poukładałam... Jednak gdy jest zadanie jest działanie... pewnie upadnę na kolana jeszcze nie raz nie dwa, wiem że mam wsparcie męża a naszą siłą jest to, że mamy wspólny front w obliczu życiowych problemów.

Mimo nowej fajnej pracy wciąż marzę o byciu w domu.... wciąż mam poczucie, że powinnam być gdzieś indziej...

11:30, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 marca 2017

Nie wiem czy znacie to uczucie, kiedy sądzicie, że w zasadzie to pewnie wszyscy potraktują cię jak wariatkę, która szuka w dziecku dziury w całym , kiedy ciągle wmawiano ci że z tego wyrośnie, że się go nie czepiaj. Jedziecie , wydajecie kasę na jakieś kolejne diagnozy w poczuciu, że mogłaś za to pojechać na wypasione wakacje w ciepły kraj, i nagle docierają  do ciebie słowa specjalisty, który mówi, że twoje dziecko ma ewidentnie problem, że nie da rady w szkole bez nauczyciela wspomagającego, że trzeba rozważyć o wystąpienie o orzeczenie o kształceniu specjalnym...

to jest ten moment, kiedy dociera do ciebie, że wszystkie twoje obawy, obserwacje podejrzenia były słuszne, i nie... nie czuje się wtedy satysfakcji, że miałaś rację. Czujesz się jak walnięta obuchem.

Diagnoza za tydzień, jednak to co usłyszałam wczoraj wskazuje, że nie będzie ona zbyt radosna... Zawsze wydawało mi się, ze ktoś kto ma orzeczenie o kształceniu specjalnym jest... no właśnie jaki? Że to widać po takiej osobie... Po Olku nie widać dysfunkcji.... 

Zaczynam wchodzić w nowe kręgi wtajemniczenia o kształceniu specjalnym o możliwościach i o niechęci  systemu oświatowego...  perypetiach rodziców. zaliczyłam nockę na różnych forach i portalach na ten temat. Mam wrażenie, że czeka mnie zderzenie z owym systemem oświaty i naszą szkoła rejonową.  Każda matka jest fajterką, wiem że ja też taka będę jeśli będzie taka potrzeba. Wiem też że systemowi oświaty nie można nadmiernie zaufać. Już przedszkole mnie w tej materii przeszkoliło. życie na stand by`ju mnie wykańcza... Boli mnie głowa. Na razie postanowiłam poczekać na następny wtorek, jak będę miała wszystko czarno na białym...

kurcze muszę z kimś mądrym pogadać, z kimś kto przebrnął już ta drogę, żeby niepotrzebnie nie wyważać nie tych drzwi...

10:01, kika_73
Link Komentarze (3) »
wtorek, 14 marca 2017

POWIETRZA POTRZEBUJĘ!!!!!!!!!!!

10:15, kika_73
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 162