Mój blog ma być o tym co mnie codziennie otacza, czyli deczko absurdu, odrobina głupoty, całe kilo miłość, radości itd...
czwartek, 25 maja 2017
PO REMONCIE

Jesteśmy po malowaniu uffff.

Wszyscy ulokowani w swoich docelowych miejscówkach. Choć Miś wciąż śpi na podłodze na materacu, a w pokoju ma tylko nocny stolik i bumboxa, choć chłopaki jeszcze na starym piętrowym, bez biurek, ale zadowoleni na maxa, a u Zosi piętrzą się rzeczy nie dające się upchnąć gdzie indziej. I  choć muszę jeszcze dopieścić ich pokoje, bo wyglądają dość surowo to już jest uffffff. Zorganizowanie naszej sypialni pozostawiamy na weekend albo trochę po. Martwię się, bo będzie oddalona znacznie od dziecięcych pokoi i ja już w ogóle nie będę spała próbując nasłuchiwać, czy któryś nie kaszle lub nie rzyga.

Poza tym okres próbny w nowej pracy właśnie ma się ku końcowi i niniejszym jestem pracownikiem już w zespole na stałe :) No miło :) Musze przyznać, że lubię przychodzić do pracy :) choć wciąż 8 godzin zamieniła bym na 6 :)

Jutro podsumowanie działań Olkowych w PPP. Jutro też odbiór orzeczenia o niepełnosprawności (mam nadzieję, że to tylko formalność :) 

Dziś Dzień Matki u Misia w szkole. (Chyba pójdę z trójka maluchów na doczepkę :) będzie wesoło. To pierwsze takie wydarzenie w jego szkolnej karierze. Nigdy niczego nie robili. Co po tryliardach różnych przedszkolnych przedstawień jest zupełną odmianą.

I mam jedną zagwozdkę.

Jesteśmy w tym roku wszyscy "zrowerowani".  Wszyscy oprócz Olka, który dwa kółka (jakiekolwiek nawet wypasioną hulajnogę na dużych kółkach, nawet cztery kółka) oprotestowuje z żelazną konsekwencją. Na siedzonko na bagażniku jest już stanowczo za duży, na przyczepkę moim zdaniem także (zresztą jest też na tyle niesubordynowany, że obawiałabym się o jego bezpieczeństwo). I teraz ponownie stajemy przed dylematem. Jak mam zorganizować wspólną wycieczkę rowerową DLA WSZYSTKICH? Nie chcę już jeździć na raty, chcę razem!!!!!!!!!

Czy upchnąć w kieszeni sumienie i zostawić Olka pod opieką babci i wypuścić się w trasę? Ale za każdym takim razem kraje mi się serce, że on nie ma możliwości spróbowania czegoś nowego. Z drugiej strony dlaczego pozostała ekipa ma nie skorzystać z miłego dla nich sposobu spędzania czasu. I znowu mamy pat, a w sierpniu planujemy urlop po części rowerowy. Wiem, że jedne lubi to a drugi coś innego, ale kurcze próbuję znaleźć wspólny mianownik dla naszego wspólnie spędzanego czasu...  wciąż mi nie wychodzi....

09:04, kika_73
Link Komentarze (4) »
piątek, 19 maja 2017
REMONT W TOKU

Remont na półmetku, rozpiździej na maxa!  (Standard).  Rozwód wisi na włosku...

Zosia dostała swój pokój. Miętuskowy :) Dumna i szczęśliwa. Pokój jeszcze wymaga dopieszczenia, jeszcze zawalony rzeczami z pozostałych pokoi, które są robione. Pierwsza nocka za nią. Dziś miała też Michała jako lokatora, bo u niego było dopiero po pierwszym malowaniu. Rano nie mogła doczekać się pójścia do przedszkola, żeby obwieścić wszystkim koleżanką njusa o własnym pokoju!!!

Michał powinien mieć dziś swój pokój do dyspozycji, ale oprócz materaca nie ma żadnych mebli. Jego meble odziedziczyła Zosia, a nowe są zamówione, będą (mam nadzieję) w przyszłym tygodniu. U niego kombinacja odcieni niemieckiego.

Julek z Olkiem też podnieceni, że u nich też będzie remont, panowie właśnie łatają dziury w ścianach. W kolorystyce uwzględniliśmy preferencje chłopaków a ponieważ Julek lubi żółty a Olek niebieski, będzie miks tych dwóch kolorów. U nich meble będą te same + nowe biurka. Wszyscy meblowo ogarnięci. I będziemy gotowi przed wyzwaniem jakim jest szkoła.

My wciąż na kanapie w salonie....

Zamknęliśmy epopeje wizyt w PPP Olkiem. Została mi tylko wizyta końcowa, na której dowiem się co zostało stwierdzone. Mam nadzieję, że dostanę orzeczenie zgodnie z zaświadczeniem lekarskim, choć 100 procentowo pewna nie jestem.

A dziś znienacka zadzwoniła kolejna pani z PPP i prosi mnie na spotkanie. Byłam trochę zdezorientowana. Okazało się, że chodzi o Michała. Gdzieś miesiąc temu zgłosiłam go na badanie do PPP, bo ma bardzo ambiwalentny stosunek do obowiązku szkolnego, poza tym spore problemy z koncentracją. Ostrzegałam go, że jak nie zacznie się ogarniać, to jego też będzie czekać rozmowa z psychologiem, ale nie spodziewałam się, że tak szybko to nastąpi. (z Olkiem czkaliśmy pół roku i to dlatego, że interweniowałam!). Teraz Miś, który naśmiewał się trochę z Olka idzie podobną procedurą badania. A co niech wie, że nie rzucam słów na wiatr!!!

Ja dziś odniosłam swój mały sukcesik. Imprezka z okazji dni otwartych Unii E. wyszła całkiem zgrabnie, wszyscy zadowoleni :)

Cieszę się na ten weekend. Nie dam sobie odebrać przyjemności porannej kawy i wieczornego winka na tarasie... boszzz tylko mi wciąż porządnego hamaka brakuje!!!  Pomijając szum fal i drinki z palemką...  Właśnie zdałam sobie sprawę, że niniejszym mam marzenie! może głupie i niespecjalnie górnolotne, ale mam! ... to dobrze

Miłego weekendu!

 

 

14:46, kika_73
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 15 maja 2017
TRUDNY PONIEDZAŁKOWY ROZRUCH

Trudno tak.... jak śpiewała Edyta Bartosiewicz.

Przesunęliśmy początek remontu na jutro. Mąż ogarnął się z fochem i wywracaniem oczami pod hasłem "o Boszzzz teraz?" . Póki co nie kiwnął palcem w sprawie remontu. Bo w końcu to jak umówiłam fachowca, ja wybrałam i kupiłam farby i wszystkie bzdety, to ja zaplanowałam całość prac i ja wymyśliłam i zmówiłam konieczne przy tej zmianie meble. Wiem, dużo tego JA, ale nie mam zamiaru czekać na malowanie do sierpnia na ostatnią chwilę przed początkiem roku szkolnego. Zresztą o remoncie jego zakresie i terminie rozmawialiśmy w lutym albo marcu, więc nie rozumiem dlaczego jest zdziwiony. Tak wiem czas szybko leci... i bach połowa maja...

Chyba zbytnim wysiłkiem nie będzie wyniesienie 1 komody, 2 nocnych stolików i łóżka? przy czym zresztą mu pomogę.

Tak czy inaczej ja też mam swojego focha, więc...

09:55, kika_73
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 maja 2017
GONIĘ

Ja_pier_dziu!

Myślałam (naiwnie jak się okazuje), że komunia to będzie wydarzenie kulminacyjne i potem ogólnie rozumiany lajcik... tymczasem gdyby nie mój magiczny kalendarz, w którym od jakiegoś czasu zaczęłam zapisywać to co jest w planie to nie dała bym rady. Ba! okazuje się, że są też rzeczy które w nim nie ujęłam. (Jak to możliwe!!!) np. to, że do jutra (do 13.00!) muszę własnym podpisem potwierdzić, że chcę, aby dzieci (sztuk 3) chodziły do wybranej szkoły.  Albo, że dziś jest zebranie u Olka (godz. 16.00!) o czym czujnie poinformowała mnie kuzynka. Wizyty w ppp  wykańczają mnie. Jak dobrze pójdzie zostały mi jeszcze 3!. Poza tym komisja o niepełnosprawności OLKA. W to wszystko wplatamy spartakiadę w sobotę i urodziny chrześniaka (przesuwane od 3 tygodni!) i niedzielne imieniny Zosiów (Babci szczególnie, bo to większa bibka!) A tłem do tego wszystkiego jest BIAŁY TYDZIEŃ Misia oraz zajęcia maluchów.

A żeby było jeszcze "śmieszniej" na przyszły tydzień zaplanowaliśmy (już w lutym!) malowanie pokoi dzieci i przegrupowanie w pokojach!!! żegnaj sypialnio! (nie wiem jak to przeżyję) dopóki nie zorganizujemy się w pokoju gościnnym. 

Generalnie marzy mi się cichy kącik, w którym nic nie muszę i nikt nic ode mnie nie chce.

Ciał!

09:07, kika_73
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 maja 2017
POKOMUNIJNIE

Uroczystego wejścia do kościoła nie było, bo padało.

Na szczęście po wyjściu z kościoła rozpogodziło się.  Choć pogoda nie rozpieszczała, przyjęcie komunijne w ogrodzie się odbyło. Dzieci miały swojego animatora  w salonie, więc mam nadzieję się nie pozaziębiały.

Poza tym w miarę smacznie i dość miło.

Stefek urodził się 05.05. w piątek :) Czyli chłopak na pięć!!!  Są z mamą już od wczoraj w domu. Chyba będzie koszykarzem, albo lekkoatletą bo długi i chudy :)

powrót do pracy trudny, po takim wolnym...

Następna komunia za 3 lata. Na pewno nie będzie w ogrodzie. Zbyt wiele nerwów kosztowało mnie spoglądanie w niebo przez cały tydzień i sprawdzanie wszelakich prognoz pogody.

Całe szczęście że to już za nami, napinka za mną.

12:26, kika_73
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 maja 2017
Wczoraj na spotkaniu przedkomunijnym spotała mojego kolegę z lat studenckich z którym zawsze sie dobrze gadało. No i kurczę... Dalej sie z nim fajnie gada z dystansem, dowcipem te półgodziny słownej szermierki spawiły, że uśmiechałam sie do wieczora. Zresztą obojgu było nam trudno utrzymać powagę mimo poważnego miejsca. A dziś czekamy na wieści ze szpitala, bo gdzieś właśnie teraz rodzi sie nam Stefuś. Trzymamy kciuki, brat i bratowa w mega stresie, tym bardziej ze pierwszy poród był daleki od ideału. Poza tym pogoda na plusie tzn nie pada....
08:27, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 04 maja 2017
BUUUUUU...

pogoda pod dużym znakiem zapytania....

przyjęcie ogrodowe również....

nawet nie jestem wściekła, jestem jakaś przydeptana...

odwołałabym to wszystko najchętniej, nie mam ochoty,, ani entuzjazmu na duże spotkanie rodzinne...

wszyscy posmarkani i kaszlący...

10:53, kika_73
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 kwietnia 2017
TYDZIEŃ PRZED KOMUNIĄ

Miś wyraził życzenie, aby w ramach prezentu komunijnego... pójść z tatą do kina.

Czyli Miś ma dość słabe pojęcie na temat prezentowego wymiaru tej uroczystość. Poza obiecanym od 3 lat X-Boxem zresztą za samodzielnie zbierane przez Michała pieniążki, nasz syn nie za bardzo ma pojęcie, że komunia to okazja na "obłowienie się ". 

Czyli co? malutki sukcesik wychowawczy? A nie jest to coś łatwego do osiągnięcia z naszym niespełna 10 latkiem.

Ten nasz prototyp wymaga wiecznego przeprogramowywania, co rusz jakieś funkcje mu szwankują. np. dziś zadzwoniła jego wychowawczyni w pewnej sprawie a "przy okazji" poprosiła żeby zwrócić uwagę na to, że Miś używa wyrazów uznawanych z niecenzuralne. Tia, w domu Miś wie, że każde brzydkie słowo jest natychmiast wyłapane i ma swoje konsekwencje, więc nawet nie piśnie....

Do tego wciąż uwielbia wręcz, przedrzeźniać i wkurzać Olka. Olek natomiast z fazy reagowania agresją przeszedł do fazy reagowania płaczem... w sumie wolę nawet jak się obraża i idzie w swój kąt. Wtedy Miś ląduje u siebie na chwilę przemyślenia a Olo u siebie i jest chwila wytchnienia...

Do komunii jesteśmy  przygotowani w miarę. Zarówno mentalnie jak i logistycznie :) Największy znak zapytania to wciąż pogoda! Bo przyjęcie ma charakter ogrodowy.

W nowej pracy sporo nowych doświadczeń, w przeważającej większości pozytywnych :)

to tyle.

Miłej majówki, my stacjonarnie pewnie bez fajerwerków... 

14:47, kika_73
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 kwietnia 2017
ŚWIĄTECZNIE
Zosia powoli odzyskuje słuch, co odnotowałem dziś rano komentując coś nad jej głową i sądząc ze nie słyszy. Olek z cierpliwością znosi kolejne badania w PPP a dziś EEG głowy, Julek uwielbia sprzątać a Miś się stara i to musi mi narazie wystarczyć. Lulek i Jośka czytają po trochu, Olek tez deklarował chęć nauki. Julek czyta jakby odkrywał nowy ląd, Miś natomiast traktuje każdą lekturę jak dopust Boży. Kochani życzę wam wszystkiego najlepszego na te święta, jakiegoś małego cudu, a szczególnie cudu bycia razem, bo przynajmniej my mamy w tym względzie deficyty... WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
15:18, kika_73
Link Komentarze (6) »
wtorek, 11 kwietnia 2017
CHORY JULEK ;(

Julek chory :(

Ostatnio jakoś więcej choruje...

od jutra mam opiekę, bo niania wyjeżdża na święta i nie mam z kim go zostawić. Będziemy piec mazurki czy co tam....

14:33, kika_73
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 163